Stan państwowej kasy w ciągu pierwszej połowy roku niespodziewanie się poprawił. To dobrze. Niepokoi, że przed wyborami politycy koalicji mogą ulec pokusie poluzowania finansowego kagańca
Wygląda na to, że jeśli w światowej gospodarce nie dojdzie do tzw. drugiego dna kryzysu, minister Jacek Rostowski z nawiązką spełni swe obietnice zbicia deficytu finansów publicznych poniżej 3 proc. w 2012 roku. W wywiadzie dla „DGP” niedawno przekonywał, że nie zdziwi się, gdy będzie to nawet 2,5 proc. A więc znajdziemy się poniżej kryteriów z Maastricht.
Ministerstwo Finansów założyło, że do czerwca deficyt budżetowy wyniesie 32,1 mld zł. Tymczasem według najnowszych danych było 20,4 mld. Zamiast 80 proc. połowa przewidywanej na cały rok kwoty. Połowa to tak dobrze? Tak, bo na początku każdego roku deficyt jest wysoki ze względu na to, że urzędy skarbowe zwracają nadpłacone pieniądze.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.