Na trzy miesiące przed 50. rocznicą zawarcia przez generała Charles’a De Gaulle’a i kanclerza Konrada Adenauera traktatu elizejskiego, który zapoczątkował „specjalne” stosunki między Francją i Niemcami, coraz więcej wskazuje na to, że dla Paryża ważniejsze od Berlina okazują się Madryt i Rzym.
A Francois Hollande stał się pierwszym prezydentem V Republiki, który jest gotów budować integrację europejskiego projektu inaczej niż tylko poprzez umocnienie stosunków z sąsiadem zza Renu.
Decydują o tym przede wszystkim pieniądze. Nigdy od zakończenia II wojny światowej różnica między gospodarką Niemiec i Francji nie była tak duża. Z jednej strony kraj o ustabilizowanych finansach publicznych, niskim bezrobociu i konkurencyjnym przemyśle, z drugiej państwo w recesji, którego dług szybko rośnie, bezrobocie dotyka już trzech milionów obywateli i niemal każdego tygodnia któraś z dużych firm przenosi produkcję za granicę.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.