Samolot, który kosztuje tyle co samochód średniej klasy i równie łatwo można go prowadzić. Takie maszyny produkuje kilka polskich firm. Do ich prowadzenia niepotrzebna jest nawet licencja pilota.
Biznesmen Stanisław Tołwiński nigdy nie ukrywał słabości do Mazur. Choć na co dzień prowadzi interesy w branży budowlanej i finansowej w Warszawie, już 20 lat temu co weekend zaszywał się w innym zakątku Krainy Wielkich Jezior. Pod koniec lat 90., gdy przybyło samochodów na drogach i podróżowanie między stolicą a Mazurami stało się męczące, postanowił zmienić środek transportu. Poszedł na całość – zrobił licencję pilota i wykupił teren dawnego lotniska przy kwaterze Hitlera pod Kętrzynem, nabył pięć samolotów i otworzył prywatny Aeroklub Krainy Jezior. Dziś lata między Kętrzynem a Warszawą trzy razy w tygodniu. – Zdarza się, że z Ursynowa na lotnisko na Bemowie jadę dłużej, niż później lecę do Kętrzyna – śmieje się.
Podobnych pasjonatów latania jest w Polsce coraz więcej. Lawinowo zaczęło ich przybywać w 2005 r., gdy Urząd Lotnictwa Cywilnego wprowadził tzw. świadectwo kwalifikacji. Jego uzyskanie jest trzykrotnie tańsze i nieporównywalnie łatwiejsze niż tradycyjnej licencji pilota. Uprawnia jednak do pilotowania wyłącznie samolotów ultralekkich, czyli takich, których całkowita masa startowa (waga samolotu łącznie z paliwem, bagażami i pasażerami) nie przekracza 495 kilogramów.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.