Republikanie twierdzą, że czasowa niewypłacalność miałaby zmusić administrację Baracka Obamy do większych cięć. Ale inwestorzy uważają, że to bardzo niebezpieczna taktyka, która spowodowałaby panikę na rynku
Pomysł czasowej niewypłacalności USA, o którym jeszcze niedawno mówili tylko przedstawiciele najbardziej radykalnego skrzydła ugrupowania, jak choćby ruchu Tea Party, teraz wchodzi do partyjnego mainstreamu.
O tym, że niewypłacalność nie byłaby – jak przekonuje prezydent Barack Obama – gospodarczą katastrofą, mówił ostatnio ubiegajacy się o prezydenturę były gubernator Minnesoty Tim Pawlenty. Takie rozwiązanie popierają także najważniejsi przedstawiciele partii w komisjach budżetowych Senatu i Izby Reprezentantów – Jeff Sessions i Paul Ryan. Inny senator, Pat Tooney, złożył nawet projekt ustawy zmuszający Departament Skarbu do tego, by w razie niepodwyższenia przez Kongres limitu wydatków spłata długów miała priorytet przed pozostałymi zobowiązaniami. Pod wnioskiem podpisało się już 22 senatorów i 98 kongresmenów.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.