Polski rząd przypomina marny zespół operowy, nad którym w dodatku nie panują żaden dyrektor ani reżyser. Jedna część zespołu śpiewa „Idziemy!” i, przebierając nogami, pozostaje ciągle w tym samym miejscu. To Ministerstwo Gospodarki, które zachęca przedsiębiorców hasłem „Go Africa”, ale nie bardzo potrafi w tym marszu zdefiniować swoją rolę. Na jakąś konkretną pomoc ze strony tego resortu nie bardzo więc można liczyć. Na nawoływaniu do robienia interesów w Afryce jego rola się kończy.
Druga grupa aktorów, z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, dla odmiany sprawia wrażenie, że szybciej robi, niż myśli. Kiedyś było na to określenie, że tak szybko biegają z taczkami, że nie mają czasu ich naładować. Najpierw bowiem z powodu koniecznych oszczędności MSZ mocno przetrzebiło nasze placówki dyplomatyczne w tejże Afryce. W wyniku operacji „Oszczędzamy” nasza ambasada np. w Nigerii obsadzona jest więc tylko przez ambasadora, jego żonę oraz kierowcę. O tym, żeby polscy dyplomaci pomagali przedsiębiorcom orientować się w specyfice kraju, stosunkach lokalnych i unikaniu licznych pułapek, w które mogą się wpakować, mowy raczej nie ma. Tak, jakby MSZ z góry sobie tę rolę polskiej dyplomacji odpuściło.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.