Dawno nie było tak dobrych relacji między NBP a rządem jak teraz. To dobrze. Ważne jednak, by te kontakty nie były zbyt dobre i żeby w ich efekcie bank centralny nie zamienił się w kelnera władzy.
Nareszcie mamy pokój na linii minister finansów i szef NBP. Jacek Rostowski i Marek Belka niemal poklepują się po plecach, twierdząc, że współpraca obu instytucji jest najlepsza od kilkunastu lat. Trudno nie cieszyć się z takiego obrotu sprawy. Byle tylko dawnej patologii nie zastąpiło coś gorszego. Bank centralny nie może się stać kelnerem rządu.
O sielance świadczą kolejne wspólne działania. Kilka dni temu Rostowski i Belka ogłosili, że w ramach walki z drożyzną na rynek trafi w tym roku 13 – 14 mld euro ze środków unijnych, co podniesie kurs złotego. W efekcie potanieją paliwo i importowana żywność. Taki ruch na jakiś czas zastąpi podwyżkę stóp procentowych, która przydusiłaby gospodarkę.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.