Resort cyfryzacji wydał 2 mln zł na kampanię informującą o nadejściu ery naziemnej telewizji cyfrowej. Problem dotyczy jednak tylko 30 proc. społeczeństwa. Reszta to klienci kablówek i platform cyfrowych, którzy oszukiwani są, że naziemna telewizja będzie bezpłatna.
Kablówki protestują przeciw emisji rządowych spotów zapowiadających rychłe nadejście ery cyfrowej telewizji naziemnej. Ich zdaniem dezinformują widzów. Po pierwsze sugerują, że nawet jeżeli mają kablówkę, muszą kupić specjalny dekoder, a to nieprawda. Po drugie telewizja cyfrowa reklamowana jest jako bezpłatna, co może zachęcać Polaków do rezygnacji z płatnych usług kablówek. W tle tej potyczki między Ministerstwem Administracji i Cyfryzacji a Polską Izbą Komunikacji Elektronicznej pojawiają się oczywiście wielkie pieniądze: kablówki obawiają się, że kampania MAiC odbierze im klientów.
Dziś do sieci kablowych podłączonych jest 4,6 mln gospodarstw domowych. – Razem z płatnymi platformami cyfrowymi obejmują one około 70 proc. widzów. Problem przechodzenia na nadawanie cyfrowe dotyczy zatem tylko 30 proc. społeczeństwa i to do nich powinna być skierowana kampania – uważa Andrzej Zarębski z Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji. – Niestety, forma spotów jest taka, że do zakupu specjalnego sprzętu namawiają także klientów platform i kablówek, choć dla nich zmiana nadawania sygnału nie ma najmniejszego znaczenia – dodaje Zarębski.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.