Gdzie jest granica wpływu państwa na decyzje obywatela? O potrzebie ekonomii behawioralnej [POLEMIKA]

mózg, pytanie
Krytyka interwencji behawioralnych opiera się często na założeniu o całkowitej odrębności społeczeństwa od państwa, rozumianego jako klasa rządząca, które realizuje własne cele. ShutterStock
28 czerwca 2019

Kilka dni temu w Opactwie Westminster odbyła się uroczystość jaskrawo kontrastująca z ostatnimi miesiącami okołobrexitowego chaosu. Na prezbiterium w jednym szeregu stanęło pięcioro premierów rządu brytyjskiego: John Major, Tony Blair, Gordon Brown, David Cameron i Theresa May. Spotkali się, by oddać hołd zmarłemu kilka miesięcy wcześniej sir Jeremy’emu Heywoodowi, który przez 30 lat blisko współpracował i doradzał kolejnym lokatorom Downing Street 10.

4255643-magazyn-dgp.png
Magazyn DGP

Heywood był jedną z głównych osób, które zapoczątkowały w administracji brytyjskiej rewolucję behawioralną. Wspierał powstanie w niej Behavioural Insights Team – specjalnego zespołu, nieoficjalnie nazywanego „Nudge Unit” (czyli „komórką od szturchania”), którego praca opiera się na prostym założeniu: większość działań rządu polega na próbach zmiany ludzkich zachowań. Może to dotyczyć zarówno wezwania do zapłaty zaległego podatku i zachęcania mieszkańców do termomodernizacji kamienic, jak i werbowania nowych pracowników policji czy próby ograniczenia przepisywania antybiotyków przez lekarzy.

Pozostało 99% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.