To miał być jeden z nielicznych pojedynków w tej kampanii poświęconych w całości gospodarce. W kontekście burzy, jaka przetacza się przez strefę euro, zapewne najważniejszemu tematowi, o którym powinni rozmawiać politycy. Przeważały słowne przepychanki, złośliwości i polityczny show.
Jak w całej kampanii ważniejsze niż merytoryczne argumenty okazały się sztuki i sztuczki. Zaczął lider SLD, który sam się zakiwał – najpierw zgodził się na spotkanie w Ministerstwie Finansów, potem zażądał spotkania w Sejmie. Wcześniej chciał, aby dziennikarzy nie było, ostatecznie nie miał śmiałości ich wyprosić.
Autopromocja
Pozostało 59% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Pozostało 59% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
