Autopromocja

Morawski: Część populizmu to fala przejściowa

Polska
Powszechnie dominująca interpretacja jest taka, że głównym powodem rosnącej siły ruchów populistycznych jest rozczarowanie globalizacją wśród klasy średniej krajów rozwiniętychShutterStock
24 października 2016

Polityka to teraz dla inwestorów główne źródło zagrożenia. Niedawno oglądałem krótki filmik nakręcony przez szwajcarski bank UBS, w którym różni analitycy wypowiadali się na temat trendów rynkowych w przyszłości.

Dominowały obawy przed zmianami politycznymi. Donald Trump w USA, Marine Le Pen we Francji, AfD w Niemczech, Ruch Pięciu Gwiazd we Włoszech, Podemos w Hiszpanii, ryzyko rozpadu strefy euro i Unii Europejskiej, ryzyko ograniczenia wolnego handlu – to wszystko są objawy szerokiego trendu narastającej niechęci do globalizacji. MFW twierdzi, że nasilające się ruchy antyestablishmentowe to jedno z głównych zagrożeń dla światowej gospodarki. Gdzie nas ten trend zaprowadzi?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba dociec źródeł wstrząsów politycznych. Część z nich ma charakter fundamentalnych zmian, których konsekwencje mogą być długofalowe, ale część to przejściowe wstrząsy, które musimy przeczekać. Innymi słowy, niektóre zmiany mają charakter ruchów tektonicznych, zmieniających krajobraz, ale inne to huragany, które zasieją chaos, ale przejdą. To moja próba odróżnienia, co jest czym.

Powszechnie dominująca interpretacja jest taka, że głównym powodem rosnącej siły ruchów populistycznych jest rozczarowanie globalizacją wśród klasy średniej krajów rozwiniętych. I to może być rzeczywiście zmiana tektoniczna. Ekonomista Branko Milanović doskonale wytłumaczył źródła tego rozczarowania, pokazując – na podstawie zebranych przez siebie danych – że w ostatnich 30 latach klasa średnia (jej dolne warstwy) krajów rozwiniętych była jedyną grupą, której dochody nie wzrosły. Ludzie ci czują się opuszczeni przez dotychczasowe elity i stawiają na nowych liderów, reprezentujących inne wartości polityczne niż liberalno-demokratyczne. Choć problem może być dużo głębszy niż tylko rozczarowanie niskimi dochodami. Prorokiem dzisiejszych czasów jest tak naprawdę Dani Rodrik, który jeszcze przed kryzysem finansowym pisał, że świat może utkwić w nierozwiązywalnym trylemacie (trylemat to analogia dylematu, tyle że zamiast dwóch opcji są trzy) – nie można, sugerował turecko-amerykański ekonomista z Harvardu, promować i posiadać jednocześnie demokracji, suwerenności państw i głębokiej integracji gospodarczej. Reformułując nieco Rodrikowski trylemat i dostosowując go do dzisiejszych wyzwań, należałoby powiedzieć, że nie można mieć jednocześnie demokracji, stabilnego ładu międzynarodowego i głębokiej integracji finansowej.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.