Autopromocja

Polscy przedsiębiorcy będą mogli eksponować kraj pochodzenia

18 czerwca 2015

Jeżeli znak towarowy zawiera nazwę „Polska”, „Rzeczpospolita” albo skrót „PL”, polski przedsiębiorca nie uzyska na niego ochrony. Taki zakaz wynika z art. 131 ust. 2 pkt 2 ustawy – Prawo własności przemysłowej (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 1410). Tymczasem podobnego zakazu nie ma w żadnym innym państwie UE.

– Z tego powodu polscy przedsiębiorcy są w gorszej sytuacji niż podmioty z innych krajów UE, które często w swoich znakach umieszczają wskazanie kraju, z którego pochodzą – wskazuje Artur Gierad z PO, który złożył w Sejmie projekt nowelizacji prawa własności przemysłowej, w którym m.in. usunięto art. 131.

Dziś dochodzi do absurdalnych sytuacji. Firmy spoza Polski, które uzyskują ochronę prawną znaku towarowego w Urzędzie ds. Harmonizacji Rynku Wewnętrznego (OHIM), mogą się podszywać pod polskie przedsiębiorstwa.

– Przykładowo zgłoszenia znaku „KG POLSKA” dokonał podmiot pochodzący z Holandii, a „PBS POLSKA” zgłosił podmiot austriacki – dodaje poseł.

Z drugiej strony projekt wskazuje, że nie udziela się praw ochronnych na symbole Rzeczpospolitej Polskiej (godło, barwy, hymn) etc., jeżeli zgłaszający nie wykaże zezwolenia właściwego organu państwa.

– Kłopot w tym, że w przypadku takich symboli do końca nie wiadomo, który organ państwa miałby przedsiębiorcy takiego zezwolenia udzielać – zwraca uwagę Marek Bury z Polskiej Izby Rzeczników Patentowych.

Projekt zmierza też do zwiększenia liczby rejestracji znaków towarowych w systemie krajowym. Jeszcze w 2003 r. polscy przedsiębiorcy zarejestrowali w Urzędzie Patentowym RP (UPRP) ponad 23 tys. znaków, a w OHIM 184. W ubiegłym roku liczba zgłoszeń w Polsce spadła do 16 tys., zaś liczba znaków polskich zgłaszanych w OHIM wzrosła do 3211. A to przekłada się na zmniejszenie wpływów do naszego budżetu. Przyczyn autorzy projektu nowelizacji upatrują m.in. w bardziej restrykcyjnej i długotrwałej procedurze rejestracji znaków w Polsce.

U nas obowiązuje system badawczy – urząd przed zarejestrowaniem danego znaku towarowego bada np. czy znak nie narusza praw majątkowych osób trzecich. Procedura europejska opiera się na sprzeciwach: nie bada się ewentualnej kolizji ze znakami zarejestrowanymi wcześniej, ale odmowa rejestracji może nastąpić na skutek sprzeciwu właściciela innego znaku.

Projekt nowelizacji zakłada przejście właśnie na system sprzeciwowy także w Polsce. Zdaniem posła Artura Gierada spowoduje to skrócenie procedury z sześciu miesięcy do miesiąca.

– Model sprzeciwowy oznacza, że z rejestracji znaku wynika mniejsza pewność prawna. Jako że badanie przez UPRP zostanie zredukowane, wzrasta ryzyko złożenia przez osoby trzecie skutecznego sprzeciwu. Jak rozumiem, ustawodawca zdecydował, że w imię skrócenia czasu potrzebnego na rejestrację można się pogodzić z ryzykiem – wskazuje Marek Bury, rzecznik patentowy. – Z drugiej strony przedsiębiorcy, którzy uzyskają ochronę swoich znaków towarowych, będą musieli zwracać większą uwagę na to, jakie nowe znaki są zgłaszane do UPRP, by móc złożyć ewentualny sprzeciw – dodaje.

Etap legislacyjny

Projekt wpłynął do Sejmu

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.