Szara strefa napędza światową gospodarkę. Ta zmora w czasach prosperity jest buforem ochronnym w czasach kryzysu – uznali analitycy OECD i Deutsche Banku.
Mieszkańcy Nigerii mogą liczyć na ledwie kilka godzin prądu ze źródeł komunalnych dziennie. A i to nie wszędzie. Dostawy do najodleglejszych prowincji są możliwe tylko dzięki takim zapaleńcom jak David Obi. Rzutki przedsiębiorca 4 lata temu skontaktował się z chińską firmą i zaczął sprowadzać tanie, napędzane ropą prądnice. Tyle że o współpracy z zagraniczną spółką nie zawiadomił fiskusa i nie zapłacił podatku. Gdyby spróbował, natknąłby się na mur okraszonej korupcyjnymi oczekiwaniami urzędniczej nieudolności. Nielegalna przedsiębiorczość bywa jedyną szansą na rozwój dla afrykańskich państw, zżeranych przez biurokrację.
Poza Davidem Obim w szarej strefie pracuje 1,8 mld ludzi na świecie. Ponad połowa populacji w wieku produkcyjnym. Wartość dóbr i usług wytworzonych poza oficjalną gospodarką – głównie w handlu – wynosi już 10 bln dol. (dla porównania PKB USA – 14 bln dol.). Szara strefa rozrasta się z roku na rok. Zgodnie z prognozą OECD za 10 lat na czarno będzie pracować 75 proc. mieszkańców globu w wieku produkcyjnym.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.