Niedawna deklaracja wpływowego urzędnika Europejskiego Banku Centralnego Jorga Asmussena mogłaby być dobrym punktem wyjścia do zasadniczej debaty na temat tego, czego właściwie chce Polska w dzisiejszej Unii Europejskiej.
Jego opinia, z której jednoznacznie wynika, że w przyszłości mechanizmy ratunkowe dla wspólnotowych bankrutów staną się wręcz fundamentami unii fiskalnej i bankowej, czyli szerzej quasi-federacji unijnej, rodzi wiele konsekwencji dla państw, które są poza unią walutową.
Pozostające z własną walutą Dania i Wielka Brytania niespecjalnie mają się czym przejmować, bo nie są beneficjentami unijnych programów, np. polityki spójności, jednak Polska powinna dokładnie przeanalizować deklarację Asmussena. Jeśli mechanizmy ratunkowe (EFSF i w przyszłości ESM) zaczną odgrywać rolę quasi-budżetów unii walutowej (czyli 17 państw UE), znaczenie tradycyjnych perspektyw budżetowych zmaleje. Płatnicy netto ze strefy euro zyskają argument: skoro zrzucamy się na potencjalnych bankrutów w ramach czegoś, co przypomina budżet, dlaczego mamy jeszcze dokładać do państw na dorobku z Europy Środkowej?
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.