Przekazywanie załogom miliardów złotych w postaci darmowych akcji kłóci się z elementarnym poczuciem sprawiedliwości. I zamiast przyspieszyć, faktycznie blokuje prywatyzację.
W związku z przyspieszeniem prywatyzacji przez rząd Donalda Tuska w ręce pracowników trafiają miliardy złotych w postaci darmowych akcji. To już od wielu lat usankcjonowany zwyczaj kupowania zgody załóg. Problem w tym, że bardzo często pracownicy dostają akcje, a faktycznej prywatyzacji nie ma i pewnie długo, długo nie będzie. Tak właśnie jest w przypadku Jastrzębskiej Spółki Węglowej, PGNiG czy KGHM.
Przebłagać górników
Akcyjna gorączka opanowała górników. 30 czerwca ma się rozpocząć notowanie na giełdzie akcji JSW. Ministerstwo Skarbu wraz z zarządem spółki dwoją się więc i troją, mnożąc pomysły, jak zjednać pracowników, którzy grożą strajkiem. Kluczem są oczywiście akcje. Ponieważ uprawnionych do ich objęcia jest około 10 tys. z liczącej 22 tys. osób załogi, to już obiecuje się pozostałym specjalną emisję i przekazanie udziałów po cenie nominalnej. Właściwie za darmo, bo pieniądze wyłożyłaby spółka.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.