Autopromocja

Stephens: Radziecka lekcja dla strefy euro

3 lipca 2012

W historii zdarzają się momenty, w których niemożliwe staje się nieuniknione. Europejscy liderzy, którzy uczestniczą w niezliczonych szczytach ostatniej szansy, mających uratować euro, powinni odrobić tę lekcję.

Rozmawiałem z dyplomatą, który wspominał upadek ZSRR. W latach 80. eksperci byli przekonani, że system radziecki jest nie do utrzymania, ale będzie wieczny. Nie tylko Zachód dał się nabrać na potiomkinowską fasadę. Politycy w Moskwie popełnili ten sam błąd. Przekonanie, że system socjalistyczny przetrwa, wpędziło ich w ślepą uliczkę. Jeżeli uważasz, że coś nie może się zdarzyć, nie podejmiesz kroków, by temu zapobiec. Czy mówiąc „ZSRR”, mamy myśleć „strefa euro”? I tak, i nie.

Nie, ponieważ strefa euro nie jest zbudowana na nieefektywnym systemie gospodarczym. Bez względu na wady unia monetarna oparta jest na suwerennej woli państw, które chciały do niej przystąpić. Wspólna waluta nie jest też jedyną przyczyną europejskich kłopotów. Globalny krach był efektem anglosaskiego modelu liberalnego kapitalizmu finansowego. Ci, którzy obwiniają strefę euro o sytuację , w której znalazła się np. Hiszpania, powinni wziąć pod uwagę marną kondycję takich krajów, jak Wielka Brytania, która utrzymała funta. Dezintegracja strefy euro nie jest przesądzona. Najbardziej frustrujące jest to, że wierzyciele i dłużnicy zgadzają się, co trzeba zrobić. Potrzebna jest wspólna odpowiedzialność za dług i scentralizowany proces decyzyjny w polityce ekonomicznej. Brakuje jednak zaufania – spoiwa kompromisu.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.