Słownie interweniował w czwartek Marek Belka, prezes NBP, by umocnić złotego. Bezskutecznie. Dla inwestorów bardziej liczą się słabe dane płynące z europejskich gospodarek. Wskazują one, że na horyzoncie czai się kolejny kryzys.
Czwartek był kolejnym dniem osłabienia złotego. Po południu euro kosztowało ponad 4,5 zł. Na takim poziomie było ostatnio notowane latem 2009 r. Dolar amerykański doszedł do 3,36 zł, najwięcej od lata ubiegłego roku. Frank szwajcarski do 3,7 zł. Osłabienie złotego sprowokowało NBP do interwencji słownej. – Kurs złotego oddala się od zdrowych fundamentów polskiej gospodarki. Słaby złoty wpływa negatywnie na ceny, utrudniając NBP kontrolę nad inflacją – mówił wczoraj Marek Belka, prezes NBP w rozmowie z Obserwatorem Finansowym.
Jego zdaniem zmienność kursu zwiększa niepewność podmiotów gospodarczych dotyczącą przyszłości. I sprawia, że nie są chętne do inwestycji. A to osłabia potencjał wzrostu gospodarki. – Kurs złotego do walut obcych jest obecnie determinowany przez okoliczności zewnętrzne, które mają negatywny wpływ na polską gospodarkę – dodał szef NBP. Nie przekonał inwestorów.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.