Około 40 dolarów za baryłkę. Prehistoria? Nie, takie ceny ropy obowiązywały na świecie nieco ponad dwa lata temu. Teraz, do początku zeszłego tygodnia, krążyły na poziomie ponad 100 dol. za baryłkę, w porywach przeskakując 110.
Gdyby więc poziom cen ropy wprost odnosić do stanu światowej gospodarki, trzeba by przyznać, że w ciągu tych dwóch lat byliśmy świadkami jakiegoś gigantycznego przyspieszenia. Tak podpowiada zdrowy rozsądek. Tyle że to nieprawda. Świat, owszem, liże rany po kryzysie, choć tak do końca nie wiadomo, czy określenie „po” jest już uprawnione. W każdym razie nie ma już objawów ostrego hamowania. Nawiasem mówiąc, gdyby stan gospodarki podczas eskalacji kryzysu znów odnieść do cen ropy, moglibyśmy mówić o katastrofie. W kilka miesięcy zjazd ze 150 dolarów za baryłkę do wspomnianych 40. Ekonomiczny Armagedon? Przecież wiemy, że to nieprawda, choć kryzys był oczywiście dotkliwy.
To żadne odkrycie, że te towary, których ceny rosną w tej chwili najszybciej – surowce, metale szlachetne, żywność – zyskują na wartości nie dlatego, że z jakiegoś powodu zaczyna ich na świecie brakować, lecz dlatego, że są przedmiotem gry inwestycyjnej potocznie zwanej spekulacją. A tu co najmniej na równi liczą się wielkie pieniądze, a tych na świecie jest pod dostatkiem dzięki na przykład kilku decyzjom o ich dodrukowaniu, ale także wielkie emocje i wieści z realnej gospodarki. Świadkami zadziałania tej mieszanki byliśmy w ostatni czwartek, kiedy okazją do przekłucia napompowanego balonu cen surowców stały się dane o rysującej się barierze popytu. Konsumenci, zwłaszcza w Stanach, niekoniecznie mogli chcieć kupować drogą benzynę. To wystarczyło, reszta to sprawa emocji. Ceny baryłki ropy spadły o 15 procent. Chociaż na świecie nie pojawił się żaden wyraźny zestaw wskaźników mówiących o możliwym głębszym hamowaniu gospodarczym.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.