Autopromocja

Prezes zarządu ARP: Musimy zacząć handlować sami ze sobą. Tak robią wszystkie dobrze rozwijające się kraje

biznes, firma, analiza, analityk, doradca
biznes, firma, analiza, analityk, doradcaShutterStock
5 maja 2016

- Musimy zacząć handlować sami ze sobą, wzajemnie się wspierać i grać do jednej bramki. Tak robią wszystkie dobrze rozwijające się kraje - uważa Marcin Chludziński, prezes zarządu Agencji Rozwoju Przemysłu.

2537391-marcin-chludzinski-prezes-zarzadu.jpg
Marcin Chludziński, prezes zarządu Agencji Rozwoju Przemysłu

To proces, który wymaga czasu. Sporo naszych pomysłów trafia na dobry grunt, szczególnie w kontekście organizacji spółek Skarbu Państwa czy pozyskiwania i wdrażania innowacji. Zwłaszcza w tym drugim obszarze wiele się dzieje. Z racji pełnionej dzisiaj funkcji proces inspirowania pomysłami będzie bardziej efektywny niż z poziomu fundacji.

Dla przykładu: podmioty wchodzące w skład naszego portfela mogłyby efektywniej ze sobą współpracować. Trudno zaakceptować sytuację, kiedy jedna spółka z grupy wynajmuje powierzchnię biurową od firm zewnętrznych, gdy inna spółka ma nadmiar miejsca. Należy przeanalizować koszty i jeśli to jest możliwe, kupować usługi od siebie nawzajem. To jeden mały, ale bardzo konkretny i wymierny przykład możliwości lepszego zarządzania zasobami agencji.

I to na trzech poziomach. Pierwszy – to synergia w zakresie obiegu pieniądza czy wzajemnych zamówień. Drugim jest współpraca między podmiotami wspierającymi przedsiębiorczość. Dotychczas bardzo często dublowały się kompetencyjnie. Mówił o tym wicepremier Mateusz Morawiecki, przedstawiając swój plan. By działać efektywnie, musimy aktywizować te zasoby, które już mamy. Jako instytucja na razie jesteśmy na etapie przebudowy – przechodzimy z Ministerstwa Skarbu do Ministerstwa Rozwoju. Sądzę, że jako Agencja Rozwoju Przemysłu odnajdziemy się w nowej roli i będziemy dużo skuteczniejsi. Trzecim poziomem jest zwiększenie efektywności biznesowej firm należących do Skarbu Państwa, o co z determinacją zabiega minister skarbu Dawid Jackiewicz. Najpierw musimy zacząć handlować sami ze sobą, wzajemnie się wspierać i grać do jednej bramki. Tak robią wszystkie dobrze rozwijające się kraje.

Cele zostaną ukształtowane na poziomie rządowym. Jednak już teraz widzę duże możliwości wspierania dobrych inwestycji wytwórczych, przede wszystkim tych z potencjałem ekspansji zagranicznej. Najlepiej w innowacyjnych branżach. Tu bardzo efektywnie możemy się wpisać w rządowy Plan na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Dysponujemy narzędziami finansowymi, by założenia planu wdrażać w realną gospodarkę. Naszym celem jest także pomoc spółkom Skarbu Państwa – dostarczać im rozwiązania, które zoptymalizują i poprawią ich pracę.

Przede wszystkim ARP musi wyjść do ludzi z szeroką akcją informacyjną. Podczas rozmów z właścicielami i zarządcami dużych przedsiębiorstw dowiadywałem się, że oni nie wiedzą, ile jest instrumentów pomocowych, z których mogliby korzystać. ARP, jako organizacja chcąca wspomagać biznes, musi umieć „sprzedać” swoje usługi.

Duch organizacji jest dużo ważniejszy od rozwiązań prawnych, a ludzie są dużo ważniejsi niż systemy informatyczne. A skoro nazywamy się Agencją Rozwoju Przemysłu, to właśnie pojęcia „rozwój” i „przemysł” są dla nas kluczowe. Będę premiował ludzi, którzy tę misję rozumieją i mam zamiar wynagradzać ich w odniesieniu do efektów pracy. Ważnym aspektem jest umiejętność formułowania prostych, skutecznych komunikatów. Musimy wiedzieć, co chcemy powiedzieć przedsiębiorcom i umieć im doradzić. Jednym z głównych problemów organizacji państwowych jest słaby przepływ informacji. Gdy przychodzi przedsiębiorca, a akurat nasza organizacja nie jest w stanie mu pomóc, powinniśmy wiedzieć, czy w podobnych nam instytucjach nie mają czegoś odpowiedniego do zaoferowania. Obecnie taki interesant jest odprawiany z kwitkiem. To się musi zmienić.

Nasze inwestycje muszą się opłacać polskiej gospodarce. Dlatego chcemy wspierać tych, którzy chcą podnosić w rozwoju swoje firmy o szczebel albo kilka szczebli wyżej. Ktoś, kto do nas przychodzi, musi mieć już opracowaną nie tylko ideę, lecz także technologię. W zamian my oferujemy wsparcie będące swoistą premią za innowacyjność i lewarem finansowym. Będziemy rozpoznawać trendy i obserwować świat. Nie możemy także patrzeć zbyt wąsko na samo pojęcie „przemysłu”. Jeśli chcemy mieć więcej polskiej gospodarki w polskiej gospodarce, to musimy się otworzyć na branże przyszłości, nowe technologie, których komercjalizacja daje wysokie marże i tworzy sporą wartość dodaną dla całej gospodarki. Dziś widać np., że bardzo dochodową branżą jest tworzenie gier komputerowych. Aby zatrzymać w kraju młodych, zdolnych ludzi znających się na tym fachu, uruchomiliśmy wspólnie z Uniwersytetem Śląskim i powiatem cieszyńskim projekt w formule akceleratora (połączenie inkubatora przedsiębiorczości z funduszami zalążkowymi) przeznaczony dla takich przedsięwzięć. To taki symbol naszego otwarcia na przemysł przyszłości.

Tak, to będzie połączenie modelu niemieckiego z estońskim. Taka droga składałaby się z trzech etapów – szybkiej inkubacji, testowania rynkowego i znalezienia źródeł finansowania. Agencja najbardziej zaangażowana będzie w pierwszy i częściowo drugi etap. Gdy pomysły będą dobre, to znajdą dalsze środki finansowe na rozwój i ekspansję. Nie może być przecież tak, żeby państwo było głównym inwestorem projektu. Niezbędny jest tzw. test prywatnego inwestora. W tym wyścigu innowacyjności nie możemy zapominać o użyteczności danego projektu. Wkrótce przedstawimy pierwsze plany konkretnych rozwiązań instytucjonalnych w tym obszarze.

Oprócz funkcji innowacyjnej i restukturyzacyjnej ARP ma także kompetencje oceny projektów inwestycyjnych. Restrukturyzacja była założycielskim działaniem agencji. Będę zabiegał o takie projekty, które pozwolą nie tylko na krótkofalowe skutki restrukturyzacji, ale i przyniosą zyski w długim okresie. W niektórych środowiskach funkcjonuje taki paradygmat, że wszystko co państwowe jest z założenia nierentowne i należy się tego pozbyć. Jestem przeciwnikiem tej tezy. Dwie trzecie z pięciuset największych firm na świecie to firmy państwowe. Zresztą w pełni zgadzam się z premier Beatą Szydło, która niedawno bardzo trafnie określiła nowy model rozwoju polskiej gospodarki: pora byśmy przestali zastanawiać się, co by tu jeszcze polskiego sprzedać, najwyższy czas zacząć myśleć o tym, w co by tu polskiego mądrze zainwestować.

Rozwój tej sfery wpływa pozytywnie nie tylko na projekty stricte kosmiczne, lecz bardzo często rozwija też technologie przydatne w codziennym użytkowaniu. Dla ARP branża kosmiczna jest szczególnie ważna, a odpowiedzialny za ten obszar wiceprezes Michał Szaniawski postawił sobie wyjątkowo ambitne cele. W portfelu mamy dwie spółki kosmiczne – CreoTech i ABM Space Education. Nie działają one jeszcze na taką skalę, jak byśmy sobie tego życzyli, sądzę jednak, że moglibyśmy zrealizować kilka ciekawych pomysłów. Przecież projekty młodych polskich naukowców znajdują uznanie w NASA i Europejskiej Agencji Kosmicznej. Dostrzegamy duży potencjał w dziedzinie optyki czy robotyki.

Przechodzimy etap przebudowy. Wykuwamy nową strategię, ustalamy też priorytety o dość krótkiej perspektywie prac, tak aby jak najlepiej wpisać się w realizację planu wicepremiera Mateusza Morawieckiego.

Na przykład spółka HAWE pożyczyła od nas 100 mln zł. Do spłaty pozostało jeszcze 80 mln, choć zgodnie z umową dług powinien wynosić obecnie już tylko 40 mln, a całość powinna być spłacona do końca tego roku. Czekamy na propozycje układowe, które określą sposób, w jaki spółka zamierza spłacić wierzytelność. Naszym obowiązkiem jest dbałość o pieniądze publiczne, więc zrobimy wszystko, by te środki odzyskać. Mogłyby przecież wspierać rozwój tych polskich firm, które swoją reputacją i dotychczasową aktywnością biznesową zasługują na takie wsparcie o wiele bardziej niż HAWE. 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.