Resort finansów liczy, że dziurę w budżecie zasypie pieniędzmi z zysku NBP i dywidendy z państwowych spółek. Mało prawdopodobne są za to zmiany w podatkach dochodowych – nie ma czasu na ich przeprowadzenie.
Niekończące się zawirowania w strefie euro oraz widmo spowolnienia gospodarczego, krążące nad Starym Kontynentem i Stanami Zjednoczonymi, nie na żarty wystraszyły ministra finansów Jacka Rostowskiego. Tuż przed długim weekendem przedstawił on trzy scenariusze mniejszego wzrostu w wydaniu Polski. Pierwszy, zwany optymistycznym i – zdaniem ekonomistów – najbardziej prawdopodobny, zakłada spadek wzrostu PKB z obecnych 4 proc. do 2,5 – 3 proc. Wtedy dochody państwa spadłyby o 5 – 6 mld zł.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
