Autopromocja

Rybiński: Jak grecka wioska i zagraniczny turysta próbują wyjaśnić kryzys strefy euro

Krzysztof Rybiński
Krzysztof Rybiński, rektor Uczelni Vistula w WarszawieDGP
22 marca 2012

Tydzień temu jadłem kolację w towarzystwie prezesa potężnego europejskiego koncernu, którego produkty każdy z nas ma w swoim domu. Rozmowa dotyczyła perspektyw gospodarczych Europy i naszego regionu. Gdy przedstawiłem, w jaki sposób próbuje się w strefie euro „zadrukować” problem kryzysu zadłużenia, prezes zaproponował, że opowie krótką historię.

Do przeżywającego kłopoty jedynego hotelu w wiosce na pięknej greckiej wyspie przyjeżdża niespodziewanie niemiecki turysta i pyta, czy są wolne pokoje. Hotelarz kiwa głową, bo prawie wszystkie są puste. Niemiec prosi o klucz, żeby zobaczyć, czy pokój mu odpowiada, i jako kaucję zostawia na kontuarze 100 euro. Dostaje klucze do kilku pokoi i idzie na górę je obejrzeć. W tym czasie hotelarz bierze stówę i pędzi do rzeźnika, żeby zapłacić część rachunków. Rzeźnik bierze tę samą stówę i idzie do rolnika, żeby mu zapłacić za świnię, którą wziął na kredyt w zeszłym tygodniu. Rolnik z tą samą stówą idzie do jedynej lokalnej prostytutki, żeby jej zapłacić za ostatnią wizytę. Prostytutka z tym samym banknotem idzie do hotelu i płaci hotelarzowi 100 euro za dwie noce z klientami w hotelu. Po chwili Niemiec wraca i mówi, że niestety pokoje mu się nie podobają, zabiera swoje 100 euro (ten sam banknot, tylko trochę bardziej pomięty) i wychodzi.

Jak już skończyliśmy się śmiać, to zaczęliśmy się zastanawiać, jak to możliwe, że nikt nic nie wyprodukował, nie pojawiła się żadna nowa usługa, a cała wioska pospłacała swoje długi i może z większym optymizmem spojrzeć w przyszłość. Ta krótka historyjka pokazuję potęgę podaży pieniądza. Jeżeli brakuje go w gospodarce, to podmioty gospodarcze mogą się nawzajem zadłużyć i w pewnym momencie aktywność zacznie zamierać. W takiej sytuacji wstrzyknięcie gotówki do obiegu może zdziałać cuda. Oczywiście trzeba uważać, bo gdyby Niemiec zostawił w hotelu depozyt w wysokości miliona euro, to hotelarz zapłaciłby rzeźnikowi za rok z góry, więc tamten do razu podniósłby ceny, podobnie rolnik i prostytutka, czyli w wiosce pojawiłaby się inflacja i pozostali klienci rzeźnika, rolnika i prostytutki odczuliby to jako drastyczny spadek siły nabywczej swoich wynagrodzeń.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.