Marek Belka na pożegnanie z NBP trzasnął sobie „Selfie”. Tytuł książki dobrze oddaje format dzieła, z jakim mamy do czynienia. Jest efektownie. A nawet efekciarsko.
Oto Belka – w swoim czasie bardzo ważny dyrektor w MFW – z nogą w gipsie kursuje między Berlinem, Paryżem a Waszyngtonem. Do Pałacu Elizejskiego wpuszczają go bocznym wejściem, żeby nie porysował posadzki. Jego misją jest zorganizowanie politycznego wsparcia dla programu pomocowego funduszu dla Łotwy. Mamy pierwszą fazę kryzysu finansowego. Albo Bagdad kilka lat wcześniej. Belka pełni funkcję namiestnika antysaddamowskiej koalicji w Iraku. Idzie z amerykańskim odpowiednikiem na kolację do ulubionej restauracji. Nagle zaczynają do nich strzelać. Atak zostaje odparty przez ochronę, a panowie w spokoju kończą posiłek. Miesiąc później ta sama restauracja zostaje zrównana z ziemią. Giną wszyscy goście.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
