Brytyjczycy podjęli brzemienną w skutki decyzję. Brexit znaczy Brexit – potwierdziła Theresa May, nowa brytyjska premier, która podczas kampanii opowiadała się za pozostaniem Wielkiej Brytanii w UE. Jednak nikt ani w Londynie, ani w Brukseli nie wie, co ten Brexit dokładnie oznacza.
Procedurę ustąpienia reguluje art. 50 Traktatu o Unii Europejskiej (TUE), wedle którego państwo członkowskie może opuścić UE w zgodzie ze swymi wymogami konstytucyjnymi. Co to oznacza dla Zjednoczonego Królestwa, które nie posiada pisanej konstytucji? Rząd stoi na stanowisku, że po referendum może samodzielnie uruchomić procedurę ustąpienia. Taka opinia panuje też wśród większości konstytucjonalistów (np. Marka Elliotta z Uniwersytetu Cambridge czy Arisa Georgopoulosa z Uniwersytetu w Nottingham). Jest ona jednak coraz częściej kwestionowana. Według Adama Tuckera z Uniwersytetu w Liverpoolu złożenie oświadczenia o wyjściu z UE jest wprawdzie prerogatywą rządu, ale podlega kontroli parlamentu.
Dalej idący jest pogląd Nicka Barbera (Oksford), Toma Hickmana i Jeffa Kinga (UCL). Ich zdaniem Brexit wymaga zgody parlamentu. To potencjalnie bardzo istotne, bo w Izbie Gmin ok. 70 proc. stanowią zwolennicy opcji Remain. Sytuację komplikuje dodatkowo stanowisko Szkocji. Czy Edynburg może zablokować Brexit? Na to pytanie aprobująco w kategoriach prawnych odpowiada m.in. Cormac Mac Amhlaigh z Uniwersytetu w Edynburgu. W kategoriach politycznych sprzeciw Edynburga wobec Brexitu zapewne stanowiłby – przy jego zignorowaniu przez Londyn – pierwszy krok do ponownego referendum niepodległościowego w Szkocji, której obywatele we wszystkich okręgach wyborczych zagłosowali za pozostaniem w UE.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.