Za terminem „państwo” ukrywa się cała masa jak najbardziej prywatnych obywateli. Przypomina to trochę powiedzenie o szampanie jako napoju, który „pije klasa robotnicza ustami swoich najlepszych przedstawicieli”.
Osobiście jestem przeciwny posiadaniu przedsiębiorstw przez państwo i nie przekonuje mnie argument, że są one strategiczne. Tę kwestię całkowicie można rozwiązać poprzez ustawę o stanie wojennym i sytuacjach nadzwyczajnych, która wyposaży rządzących w odpowiednie instrumenty na wypadek takiej potrzeby.
Jednak skoro, jak zewsząd słyszę, państwo musi być właścicielem strategicznych przedsiębiorstw, to warto, żeby wypracować mechanizmy i zwyczaje, które pozwolą firmom w miarę sprawnie i konkurencyjnie funkcjonować w tym ułomnym modelu. Konkurencja bowiem w zasadzie w każdym sektorze coraz bardziej się zaostrza i ograniczanie firm należących do państwa w zakresie dostępu do zasobów ludzkich może mieć fatalne konsekwencje.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.