Zamieszanie na rynkach finansowych ma także swoje dobre strony – w ciągu kilku dni baryłka ropy naftowej potaniała o 10 dol., a to automatycznie pociągnęło w dół ceny paliwa. Przynajmniej w hurcie, bo na obniżki na samych stacjach przyjdzie nam jeszcze poczekać.
Wczoraj za baryłkę surowca brent na giełdzie w Londynie płacono 105,9 dol., co było jednym z najniższych rezultatów od połowy lutego tego roku. Gdy uwzględni się relację dolara do złotówki, to okazuje się, że taniej polskie koncerny naftowe kontraktowały ropę tylko pod koniec czerwca, gdy baryłka również kosztowała w granicach 105 – 106 dolarów, jednak nieco słabsza była amerykańska waluta. Wtedy nawet ceny bezołowiowej 95 spadły poniżej 5 zł, a olej napędowy można było znaleźć za 4,8 zł. Niestety, tym razem o tak dużych obniżkach możemy zapomnieć.
– Jeżeli ceny ropy utrzymają się na obecnym poziomie, to na stacjach za litr Pb 95 zapłacimy najwyżej o 10 groszy mniej. I to nie dzisiaj, tylko dopiero w przyszłym tygodniu – szacuje Rafał Zywert, analityk z biura Reflex zajmującego się analizami rynku paliwowego.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.