Eksperymentalny samolot napędzany energią słoneczną Solar Impulse, który wystartował w środę rano z bazy w Szwajcarii będzie kontynuował lot w nocy korzystając z energii zmagazynowanej w ciągu dnia w swoich bateriach - poinformował inicjator eksperymentu Bertrand Piccard.
"Nocny lot rozpoczął się. Andre (Borschberg, pilot) pozostanie tak długo jak to będzie możliwe w powietrzu" - powiedział Piccard.
Przewiduje się, że samolot będzie powoli tracił wysokość a nad ranem pilot wyląduje po ok. 25 godzinach lotu. Piccard ocenia, że Solar Impulse powinie utrzymać się w powietrzu przynajmniej do godz. 5 nad ranem czasu lokalnego (takiej samej jak czasu polskiego).
57-letni Borschberg, były pilot wojskowy, krąży obecnie nad szwajcarską Jurą na wysokości 6500 m z szybkością ok. 42 km/godz.
Pewnym problemem jest to, że Solar Impulse po starcie leciał zbyt szybko z silnym prądem wznoszącym co uniemożliwiło pełne naładowanie litowo-polimerowych baterii.
Solar Impulse wzbił się w powietrze w środę o godz. 6.51 czasu lokalnego z prędkością 35 km/h z bazy wojskowej Payerne, na zachodzie Szwajcarii, przy bezchmurnym niebie o godz. 6.51.
Samolot zaprojektowany przez Piccarda, 7 kwietnia odbył swój pierwszy lot, który trwał półtorej godziny. Był to pierwszy z serii lotów próbnych, które mają zakończyć się w ciągu 3 lat lotem dookoła świata.

W Watykanie panuje wstrząs z powodu aresztowania papieskiego kamerdynera pod zarzutem kradzieży poufnych dokumentów. Skandal porównywany jest do tych z książek Dana Browna.