Spór o ETS na szczycie UE. Polska i Włochy chcą zmian w systemie

Formal meeting of the members of the European Council in Brussels
Szefowie państw i rządów na szczycie spierają się o ETSPAP/EPA / OLIVIER HOSLET
dzisiaj, 20:53

W czwartek wieczorem przywódcy państw UE rozpoczęli dyskusję o sposobach ograniczenia wysokich cen energii. Głównym punktem sporu podczas szczytu w Brukseli jest reforma unijnego systemu handlu emisjami ETS. Choć zmiany są nieuniknione, część krajów opowiada się za ich umiarkowanym zakresem i sprzeciwia się głębokiej przebudowie systemu.

Spór o reformę systemu ETS w Unii Europejskiej

Na posiedzeniu Rady Europejskiej starły się dwa obozy: zwolenników i przeciwników systemu ETS. Fakt, że w Polsce uprawnienia na emisję odpowiadają za blisko jedną czwartą rachunków za prąd, czyni ją liderką grupy państw, która wezwała na szczycie do reformy ETS. Sojusznikiem Polski są Włochy, której liderka Giorgia Meloni narzekała na to, że z powodu ETS wzrost cen gazu na świecie wskutek wojny w Iranie jest szczególnie dotkliwy dla jej kraju.

Do zmian w ETS wezwała też Austria, która jest nieoczywistym zwolennikiem zmian w dekarbonizacyjnym napędzie UE, ponieważ w 90 proc. pozyskuje energię ze źródeł odnawialnych. Wiedeń liczy jednak na to, że reforma ETS przyczyni się generalnie do obniżenia cen energii. Do reformy wezwały także Czechy.

Grecja uważa, że choć system ETS spełnił swoje zadanie, to w momencie jego wprowadzania żyliśmy w innej rzeczywistości, bo ceny paliw kopalnych były o wiele niższe. Natomiast dziś w ocenie Aten mamy zarówno drogą energię, jak i drogi system ETS.

Państwa broniące systemu ETS

Systemu broniły z kolei Szwecja i Hiszpania. Ta ostatnia uważa, że reforma ETS powinna być pragmatyczna i nie powinna karać państw, które zainwestowały wcześniej w transformację. Holandia zwróciła uwagę, że bez systemu ETS dzisiaj Europa wydawałaby znacznie więcej na paliwa kopalne.

Na początku rozmowy przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przedstawiła liderom dane, z których wynikało, że pomimo wysiłku na rzecz dekarbonizacji, Wspólnota jest nadal uzależniona od importu paliw kopalnych. Ich udział w zużyciu energii w UE wynosi wciąż blisko 80 proc.

Szefowa KE podkreśliła, że takie uzależnienie w przypadku konfliktów geopolitycznych oznacza gwałtowny wzrost cen paliw kopalnych. Od czasu kryzysu irańskiego cena gazu wzrosła o 70 proc.

Von der Leyen miała też powiedzieć, że kluczowym narzędziem transformacji pozostaje system handlu emisjami ETS, ale mechanizm ten wymaga modernizacji. Powtórzyła przedstawione w poniedziałek propozycje dotyczące działań krótkoterminowych, mających przynieść ulgę najbardziej obciążonym przemysłom.

Polskę na szczycie UE reprezentuje premier Donald Tusk.

Z Brukseli Magdalena Cedro (PAP)

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.