Niedziński: Poparłbym wyjście z UE, gdybym był Brytyjczykiem

Brexit
BrexitShutterStock
23 czerwca 2016

Jest oczywiste, że dla Polski wystąpienie Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej byłoby bardzo niekorzystne, a Unii przysporzyłoby ogromnego problemu. Nie zamierzam tu udowadniać czegoś przeciwnego. Ale ten tekst nie został napisany ani z polskiego, ani z unijnego punktu widzenia, lecz brytyjskiego.


Gdybym był Brytyjczykiem, głosowałbym za Brexitem, bo Unia jest czymś kompletnie innym niż Europejska Wspólnota Gospodarcza, do której Wielka Brytania wchodziła przed 40 laty. Coraz bardziej odległym od pierwotnych założeń. Wielkiej Brytanii chodziło o wspólny rynek – i  nic więcej. Na pewno nie o to, by powstawało rządzone przez biurokratów superpaństwo, w którym instytucje unijne metodą faktów dokonanych coraz bardziej rozszerzają swoje kompetencje. W którym mimo teoretycznej równości państw zawsze okazuje się, że mniejszy kraj może być przymuszany niemal do wszystkiego, jak było w przypadku Grecji, przez bardziej wpływowych członków. W którym dopuszczany jest tylko jeden rodzaj poglądów, a politycy nieco mniej euroentuzjastyczni z definicji nie mają racji, i gdzie jeśli wyborcy zagłosują nie po myśli rządzących, głosowanie można powtórzyć. W którym Komisja Europejska reguluje wysokość płomieni w  świeczkach, głośność odkurzaczy i tysiące innych rzeczy zaprzeczających zdrowemu rozsądkowi.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.