"Wydarzenia z Orlando przypominają inne strzelaniny z dużą liczbą ofiar, za którymi stali działający w pojedynkę sprawcy. Zawsze trudno będzie pojąć skrzywione motywy, którymi się kierowali mordercy, ale łączy ich jedno - łatwość, z jaką zdobyli ciężką broń automatyczną" - podkreśla we wtorek "Financial Times" w komentarzu redakcyjnym.

"Pokonanie (organizacji takich jak) Państwo Islamskie (IS) wymaga zrozumienia ich sposobu myślenia. IS chce sprowokować represje wobec muzułmanów na Zachodzie, by pomóc im w radykalizowaniu młodych. Zachęcając do odwracania się od muzułmanów w takim czasie, populistyczni politycy (...) ułatwiają IS zadanie" - zaznacza gazeta.

Walka z terroryzmem w demokratycznym społeczeństwie wymaga większej czujności i sprawniejszego wywiadu, ale nadzór, jaki państwo może roztoczyć nad ekstremistami, nigdy nie wystarczy do zapewnienia społeczeństwu pełnego bezpieczeństwa, zwłaszcza gdy napastnicy działają w pojedynkę. "Społeczeństwo może im jednak utrudnić dostęp do broni" - pisze "FT". Od zamachów w Londynie w 2005 roku w Wielkiej Brytanii było niewiele udanych "incydentów terrorystycznych", a sprawcy tych, które się powiodły, musieli używać noży i skrzywdzili stosunkowo niewiele osób - podkreśla brytyjska gazeta.

Reklama

Największe dzienniki ostro krytykują postawę Donalda Trumpa, jedynego już kandydata do nominacji Republikanów na wybory prezydenckie.

"FT" zauważa, że tragedia nastąpiła podczas zaciętej walki przed wyborami prezydenckimi na jesieni, łącząc kontrowersyjne w USA kwestie kontroli dostępu do broni, problem terroryzmu i prawa homoseksualistów. "Z tego powodu wielu polityków będzie kuszonych, by wykorzystać (strzelaninę) do zbicia politycznego kapitału. Próba podjęta przez Trumpa nawet jak na niego była haniebna" - podkreśla brytyjska gazeta. "Nim jeszcze wyschła krew ofiar (...), (Trump) zaczął publikować pochlebne dla siebie tweety", przypominając m.in. swoją propozycję zakazu wjazdu do USA dla wszystkich muzułmanów.

"Choć wydawało się to niemożliwe, Donald Trump osiągnął (...) nowe dno bigoterii, siania paniki i sprzedawania teorii spiskowych. Gdy kraj pogrążał się w żałobie po zabójstwie 49 osób (...), prawdopodobny kandydat Republikanów odtrąbił własny triumf, zasugerował, że prezydent Barack Obama jest wrogiem narodu, oczernił amerykańskich muzułmanów, a na koniec przypuścił agresywny atak na media" - podkreśla z kolei "Washington Post".

"Nie powinniśmy musieć tego powtarzać, ale Trump sprawia, że jest to konieczne - amerykańscy muzułmanie są w większości równie patriotyczni i praworządni jak amerykańscy chrześcijanie, żydzi czy hindusi. Wielu walczyło i walczy o USA w oddalonych strefach konfliktu. Generalizować na wzór Trumpa to kierować naród na niebezpieczną ścieżkę" dyskryminacji i represjonowania mniejszości - zaznacza waszyngtoński dziennik. Jak dodaje, reakcja na narodową traumę pokazuje ze szczególną wyrazistością, że Trump nie nadaje się na przywódcę.

"New York Times" pisze z kolei: "Jeśli istnieje ktoś, kto mógłby spróbować wykorzystać jedną z największych tragedii we współczesnej historii USA do własnych wypaczonych celów, kto wyciągnąłby z tej straszliwej lekcji tylko błędne wnioski (...), to jest to Donald Trump".

Nowojorski dziennik zauważa, że proponowany przez polityka zakaz wjazdu dla muzułmanów nie zapobiegłby atakowi w Orlando, bo jego sprawcą był amerykański obywatel. Wskazuje, że do masakry przyczyniło się wiele czynników: agresywna homofobia, nieskuteczny system izolowania osób stosujących przemoc domową lub grożących użyciem przemocy, a także radykalny islam. Strzelaninę w Orlando jeszcze jedno łączy z poprzednimi takimi tragediami - "łatwy (dla sprawców) dostęp do broni, a zwłaszcza wojskowej broni stworzonej z myślą o zabiciu jak największej liczby osób w możliwie krótkim czasie".

Tymczasem - podkreśla "NYT" - "tchórzliwi politycy w Waszyngtonie odmawiają zgody na nawet najbardziej oczywiste i nieuciążliwe działania", takie jak powszechna weryfikacja osób starających się o kupno broni, zakaz sprzedawania broni szturmowej czy przyznanie FBI prawa do blokowania sprzedaży broni osobom znajdującym się na liście podejrzanych terrorystów. "Radykalne grupy islamistyczne otwarcie reklamują łagodne przepisy USA, by zachęcać do przeprowadzania tu ataków" - dodaje "New York Times".(PAP)