Ostatnio przy wielu okazjach słyszymy lekceważące wypowiedzi w stosunku do opinii ekspertów, rozmaitych ciał kolegialnych. A w tych dniach – wobec opinii Komisji Weneckiej.
Czym jest opinia? Mam wrażenie, że osoby lekko traktujące opinię przyjmują jej kolokwialne znaczenie. Na przykład – jaką masz opinię o tej restauracji? Kolega mi odpowiada, a ja albo tę opinię uwzględniam, albo nie. Jednak w języku, jakim posługujemy się sytuacjach oficjalnych, a zwłaszcza instytucjonalnych, opinia znaczy o wiele więcej. Mniej niż rozkaz czy decyzja, ale więcej niż pogląd czy mniemanie.
Kiedy wystawiam opinię nauczycielowi akademickiemu, który chce zostać profesorem tytularnym, to w znacznej mierze przesądzam o jego dalszym życiu, kiedy wystawiam opinię studentowi, który chce dostać zagraniczne stypendium, to konsekwencje mojej opinii nie są aż tak dramatyczne, ale istotne. Kiedy chcę zbudować dom, przychodzą odpowiedni fachowcy, dzisiaj się mówi eksperci, i formułują rozmaite opinie, dotyczące proponowanej działki budowlanej, jej wielkości, wód gruntowych czy zagrożenia dla sąsiadów i dopiero na podstawie ich opinii dostaję zezwolenie.