Lewestam: Ciemna dusza PRL-u

4 marca 2016

Dziś będzie wesoło jak w książkach dla dzieciaków; o tym, czym jest horkruks i czemu służy – co zresztą wiedzą wszyscy ci, którzy muszą czytać Harry’ego Pottera równie często jak ja. Horkruks? Harry Potter?

 Co to znowu za idiotyzm, w poważnej gazecie w dodatku; to już nie można, tak jak „Financial Times”, zrobić wywiadu z Jarosławem Kaczyńskim albo kimś w tym rodzaju? Można, ale po pierwsze Jarosław Kaczyński jest jedyny w swoim rodzaju; implikując inaczej straciłeś właśnie prawo do czytania z nim wywiadów i jesteś skazany na nędzne felietony, a po drugie kwestia horkruksów nie jest jakąś tam kwestią poboczną, ale rzuca światło interpretacyjne na dziejące się dziś przed naszymi oczami Poważne Wydarzenia. Do rzeczy więc.

By kwestię horkruksów zrozumieć, drogi czytelniku, musisz wiedzieć, że w książkach o Harrym jest jeden Zły Czarodziej. Nazywa się on Voldemort, zło jego przejawia się tradycyjnie poprzez zabójstwa niewinnych, defekt kości nosowej, śmiech diaboliczny i gładzenie węży – ale jego winą najgłębszą jest chyba jednak narcyzm, poczucie, że jest istotą na tyle ważną, niesamowitą i wyjątkową, że jego śmierć byłaby swego rodzaju metafizycznym afrontem wobec wszechświata. Dlatego właśnie młody Voldemort, wbrew wskazówkom nauczycieli, wyszukuje pośród czarnomagicznych ksiąg przepis na nieśmiertelność, a brzmi on tak: rozbij duszę na części, a każdą z nich ukryj w jakimś przedmiocie. Ten przedmiot to horkruks właśnie.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png