Gdyby Polska była dziś kandydatem do Unii Europejskiej, nie mogłaby stać się członkiem Wspólnoty z nową ustawą medialną - tak uważa szef Europejskiej Unii Nadawców - EBU. Jean-Paul Philippot jest zaniepokojony zmianami, jakie mają być wprowadzone w mediach publicznych w ramach nowych przepisów. EBU zaapelowała do prezydenta Andrzeja Dudy, by nie podpisywał ustawy.

Komisja Europejska ma omówić sytuację w Polsce w przyszłym tygodniu, a jeden z komisarzy - Guenther Oettinger - nie wykluczył, że wobec naszego kraju może zostać wdrożona procedura w sprawie zagrożeń dla państwa prawa.

Philippot nie chciał komentować słów komisarza, ale zauważył, że Polskę - tak jak wszystkie kraje członkowskie Unii - obowiązują europejskie przepisy i zasady. Jak podkreślił „jedną z kwestii, jaka jest wymagana od każdego kraju, który chce stać się członkiem Unii Europejskiej jest pokazanie tych elementów w prawie, które gwarantują niezależność mediów”. „ Myślę, że jeśli Polska byłaby teraz kandydatem do członkostwa w Unii, musiałaby zmienić przepisy, które właśnie przyjęła, by sprostać europejskim wytycznym” - powiedział szef Europejskiej Unii Nadawców.

Jego zdaniem zmiany jakie przewidywane są w nowej ustawie stanowią zagrożenie dla niezależności mediów. „Ta ustawa, która przede wszystkim zmienia sposób w jaki będą powoływani i odwoływani szefowie radia i telewizji publicznej jest znaczącym krokiem wstecz, jeśli chodzi o gwarancję niezależności i bezstronności mediów publicznych” - powiedział Philippot. Dodał, że „niezależność tych mediów jest warunkiem koniecznym w pracy dziennikarzy bez żadnej formy wpływu czy nacisku”. Według szefa EBU niepokojące jest także tempo głosowania nad ustawą medialną. „Sposób, w jaki ustawa została przegłosowana uniemożliwił debatę obywatelską na ten temat, w której wszystkie zainteresowane strony w społeczeństwie mogłyby się rzeczywiście wypowiedzieć” - powiedział Philippot.

Reklama

Nowelizacja ustawy medialnej zakłada między innymi, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie będzie już miała wpływu na powoływanie członków rad nadzorczych i zarządów publicznych nadawców. Znika zapis, że zmiana statutu spółek medialnych wymaga zgody KRRiT. Do czasu pełnej przemiany mediów publicznych w narodowe, rolę Rady przejmie minister skarbu. To on powoła i odwoła członków zarządów i rad nadzorczych. Tym samym ustawa likwiduje możliwość przeprowadzania konkursów na te stanowiska, znika też zapis o kadencyjności zarządów i rad nadzorczych.