Obsługa bonu będzie wymagać uruchomienia dodatkowej administracji
Przybywa pomysłów na to, jak ulżyć osobom, których nie stać na leki. Platforma Obywatelska chce przyznać trzem milionom Polaków bony na ich refundację. PiS proponuje darmowe specyfiki seniorom.
Reklama
Dopłaty Polaków do leków sięgają już 40 proc. i są najwyższe w Europie. Dlatego temat może być ważnym paliwem w kampanii wyborczej. Obietnicami sypią więc partia rządząca i opozycja.

Reklama
– Będzie bon refundacyjny na leki dla ponad trzech milionów Polaków – zapowiedziała premier Ewa Kopacz na konwencji wyborczej PO w Poznaniu. Ma przysługiwać chorym, którzy są obciążeni zbyt wielkimi dopłatami do leków. Ma być to ulga dla ludzi chorych, w każdym wieku. Nie wiadomo jednak, według jakich kryteriów będzie przyznawany i jakie spowoduje obciążenia dla budżetu NFZ.
W programie wyborczym Polska Przyszłości 2015 brak jakichkolwiek szczegółów w tej sprawie. Nie ujawniają ich także ani kancelaria premiera, która odsyła do sztabu wyborczego Platformy Obywatelskiej, ani Ministerstwo Zdrowia, do którego z kolei kierują wszelkie pytania posłowie tej partii.
– Nasi eksperci pracują jeszcze nad szczegółami tego rozwiązania oraz wyliczeniami finansowymi. Pomysł ma być odpowiedzią na propozycje PiS – przyznaje proszący o anonimowość poseł PO. Więcej szczegółów przedstawia senator PO Jan Rulewski.
– Lekarz przepisuje uprawnionemu pacjentowi lekarstwo na recepcie. Ten musi ją zamienić na bon w pomocy społecznej, jeśli jest jej podopiecznym, a w przypadku niektórych grup chorych, np. cukrzyków, w NFZ. Chodzi o to, żeby pacjent nie dostawał pieniędzy do ręki, a kupił leki. Z bonem uda się do apteki. Na razie nie wiadomo, jakie kryteria i czy refundacja będzie na 100 proc., czy częściowa – opisuje Rulewski.
Zdaniem ekspertów pomysł ma jedną zasadniczą słabość. – Obsługa bonu będzie wymagała uruchomienia dodatkowej administracji. Ktoś będzie decydował, komu bony przysługują, a komu nie. Trzeba będzie stworzyć cały aparat ich rozliczania i monitorowania, a to może być bardzo skomplikowane przedsięwzięcie – podkreśla Jerzy Gryglewicz, ekspert Uczelni Łazarskiego w Warszawie.
– System będzie generował dodatkowe koszty, bo spowoduje wzrost biurokracji – dodaje Krzysztof Łanda, założyciel Fundacji Watch Health Care. – Są prostsze sposoby na ulżenie pacjentom, którzy ponoszą znaczne dopłaty do leków – dodaje. Wylicza, że w wyniku działania ustawy refundacyjnej, m.in. wynegocjowanej z firmami farmaceutycznymi obniżki cen leków, NFZ uzyskał ponad 3 mld zł oszczędności na ich refundacji.
– Te pieniądze można było przeznaczyć na zmniejszenie dopłat pacjentów do leków, np. poprzez zwiększenie limitu refundacji, lub na nowe innowacyjne terapie. Środki zostały jednak przejedzone przez NFZ. Dlatego nową propozycję odbieram jako populizm przedwyborczy – podkreśla Krzysztof Łanda.
Zwłaszcza że Platforma Obywatelska nie przedstawiła żadnych wyliczeń skutków finansowych wprowadzenia bonu refundacyjnego. Szacunki ma za to PiS. Jego pomysł darmowych leków dla seniorów po 75. roku życia ma kosztować 200 ml zł. Najnowsza wersja obietnicy wyborczej największej partii opozycyjnej odbiega jednak od pierwotnej. Podczas sobotniej konwencji PIS wiceprezes partii Beata Szydło zapewniała, że darmowe leki będą przysługiwać wszystkim seniorom. Wczoraj PiS skorygował swoje zapowiedzi.
– Mamy już projekt ustawy w tej sprawie. Przyznamy bezpłatne leki seniorom po 75. roku życia, którzy znajdują się w najgorszej sytuacji finansowej, tzn. otrzymują 120 proc. najniższej emerytury – zapewnia Czesław Hoc, poseł PiS, wiceprzewodniczący sejmowej komisji zdrowia. Ten pomysł łudząco przypomina inną inicjatywę, którą rok temu bez skutku próbował przeforsować senator PO Jan Rulewski. Jego projekt zakładał, że darmowe leki miały przysługiwać emerytom po 75. roku życia, którzy otrzymują najniższe uposażenie (do 845 zł na miesiąc). Ulga miała być przyznana 108 tys. seniorów i kosztować budżet NFZ 214 mln zł. Ustawa przepadła jednak w Senacie głosami Platformy Obywatelskiej.
Zdecydowało stanowisko rządu, który argumentował, że 200 mln zł to zbyt duża kwota w skali budżetu NFZ. Igor Radziewicz-Winnicki, wiceminister zdrowia, argumentował wówczas, że przyznanie seniorom darmowych leków spowodowałoby nadmierne zwiększenie ich zużycia. Dowodzą tego dane NFZ. Bezpłatne lekarstwa przysługują obecnie inwalidom wojennym. Koszt refundacji przypadający na jednego pacjenta uprawnionego do tego przywileju to średnio 2,5 tys. zł na rok, a w przypadku seniora bez uprawnień – nieco ponad 600 zł. ©?
200 mln zł tyle ma kosztować pomysł darmowych leków przedstawiony przez PiS
3 mld zł taką sumę zaoszczędził NFZ w wyniku działania ustawy refundacyjnej
75 lat po przekroczeniu takiego wieku Polacy zostaną objęci programem darmowych leków zaproponowanym przez PiS