Benjamin Netanjahu będzie najprawdopodobniej najdłużej rządzącym premierem w historii Izraela. Wskazują na to wyniki wczorajszych wyborów parlamentarnych w tym kraju. Po przeliczeniu 99 procent głosów, to właśnie partia premiera Likud zdobyła najwięcej miejsc w Knessecie i ma największe szanse na utworzenie koalicji z mniejszymi ugrupowaniami. To oznacza, że Netanjahu zostanie premierem Izraela po raz czwarty.

Zdaniem dziennikarki tygodnika „Polityka” Agnieszki Zagner, takie wyniki wyborów to fatalna wiadomość dla Palestyńczyków. W rozmowie z Polskim Radiem Zagner podkreśliła, że izraelski premier wygrał wybory m.in. dzięki deklaracji, że nie pozwoli na stworzenie państwa palestyńskiego. „Ta deklaracja była rzutem na taśmę. Moim zdaniem, to kluczowe zdanie, które zaważyło na tegorocznych wyborach w Izraelu” - dodaje Zagner.

Izraelsko-palestyński proces pokojowy toczy się z przerwami od czasu powstania Izraela. Najnowsze negocjacje utknęły jednak w maju ubiegłego roku, bo mimo mediacji ze strony Amerykanów, obu stronom nie udało się porozumieć w sprawie kluczowych kwestii takich jak granice Izraela i przyszłego państwa palestyńskiego, status Jerozolimy czy izraelskie osiedla na terenach palestyńskich.

Według części ekspertów, przedwyborcza deklaracja Benjamina Netanjahu była podsumowaniem prowadzonej od kilku lat przez izraelskiego premiera polityki wobec Palestyńczyków.