Huston zakazało dokarmiać bezdomnych. Nowy Jork ma ich już tylu, że kiedy zaczęły się mrozy, dla części z nich zmuszony był wynająć pokoje hotelowe. Bieda w USA zaczyna przekraczać tę z czasów Wielkiego Kryzysu
Greg siedział na schodach jednej z kamienic przy Piątej Alei na Manhattanie – tej od Tiffany’ego i Trumpa. I płakał. Miał ok. 45–50 lat, był czysty, nie najgorzej ubrany. Siedział, płakał i trzymał w rękach karton z napisem: „Miłosierni ludzie, wspomóżcie biednego, bezdomnego i bezrobotnego”.
Oczywiście gdy go zobaczyłam, jeszcze nie wiedziałam, że ma na imię Greg. Ale tak się przedstawił, gdy dałam mu kilka dolarów i zaproponowałam zupę w pobliskim bistro. Wyraźnie musiałam zaznaczyć, że to ja płacę, by ze mną poszedł. – Skończyły mi się pieniądze, a z firmy zwolniono mnie dwa miesiące temu. Powinienem szukać nowej pracy, ale najpierw walczyłem o to, by mi wypłacono zaległą pensję. A teraz nic nie mogę znaleźć. Wczoraj musiałem się wynieść z mieszkania. To moja pierwsza noc na ulicy – mężczyzna zaczyna łkać.