Separatyści w Doniecku poinformowali, że otrzymali dużą pomoc z Rosji: żołnierzy, czołgi i transportery bojowe. Wczoraj wjazd jednego z takich rosyjskich transportów wojskowych zaobserwowali zachodnie dziennikarze. Kijów wciąż mówi o przerzutach ludzi i broni zza wschodniej granicy. Kreml systematycznie temu zaprzecza.

30 czołgów, 120 transporterów i 1200 żołnierzy przeszkolonych w Rosji - za taki prezent Federacji Rosyjskiej dziękował lider donieckich separatystów Aleksandr Zacharczenko. Jego wystąpienie separatyści opublikowali w internecie. Stało się to kilkanaście godzin po solennych zapewnieniach Kremla, że żadnej pomocy, a już na pewno wojskowej, Rosja separatystom nie udziela.

Wczoraj cały świat mówił o wjeździe rosyjskiej techniki wojskowej na opanowane przez separatystów terytorium wschodniej Ukrainy. Zostało to udokumentowane przez zachodnich dziennikarzy. Ukraińska armia poinformowała, że zniszczyła część kolumny wojskowej. Władze w Kijowie jednak podkreślały, że nie był to odosobniony przypadek, a na Ukrainę od długiego czasu wjeżdżaj rosyjski sprzęt wojskowy i najemnicy. Ukraińska armia mówi też o ostrzale swoich pozycji dokonywanym z terytorium Federacji Rosyjskiej.