Do poszukiwań samolotu malezyjskich linii lotniczych zaginionego 8 marca na Oceanie Indyjskim z 239 osobami na pokładzie włączyły się dwa brytyjskie okręty. Pierwszy, to okręt podwodny z napędem atomowym, drugi, to pomocnicza jednostka nawodna.
Jak podało ministerstwo obrony w Londynie, okręt podwodny klasy Trafalgar został skierowany na Ocean Indyjski już przed tygodniem i wczoraj przybył w rejon poszukiwań. Okręt nadaje się szczególnie do przeszukiwania dna morskiego. Jutro na Oceanie Indyjskim pojawi się też brytyjska jednostka rozpoznawcza "Echo", służąca normalnie do sporządzania map, badania powierzchni morza i linii brzegowej.
Australijski generał lotnictwa Angus Houston, który w praktyce przejął nadzór nad operacją poszukiwań lotu MH370, powiedział dziś reporterom, że jest to szczególnie trudne wyzwanie: "Teren poszukiwań jest bardzo duży, ogromny - żeby dać pojęcie o skali - równa się obszarowi Irlandii.
Z mojego doświadczenia, a mam go wiele, muszę powiedzieć, że ta operacja to chyba największe wyzwania, z jakim miałem do czynienia." Generał Houston dodał, że normalnie punktem wyjścia dla ratowników jest ostatnia znana pozycja poszukiwanej jednostki czy samolotu. Ale w tym wypadku jest ona niezmiernie odległa od miejsca przypuszczalnej katastrofy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu
!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)