Ukraińscy działacze organizujący antyrządowe protesty poza Kijowem skarżą się na prześladowania. Ich samochody są niszczone, a biura dewastowane przez nieznanych sprawców.
Reklama

Kilkadziesiąt osób przyszło z Majdanu przed siedzibę Administracji Prezydenta, aby pokazać zdjęcia ze zniszczonym mieniem. Jeden z uczestników pikiety Ołeksij Czornyj przyniósł część karoserii samochodu prozachodniego działacza, która została niemal całkowicie zniszczona. W całym kraju było 10 takich przypadków.

Na kłopoty skarży się także Wiktoria Czerewko z charkowskiego oddziału Sojuszu Demokratycznego. W nocy spalono bus należący do tej partii, w biurze rozbito okna i wymalowano ściany budynku obraźliwymi napisami. Ostatnio ktoś odkręcił śruby w samochodzie jednego z opozycjonistów z Charkowa, prawdopodobnie licząc na to, że dojdzie do wypadku.

Aktywiści wiążą te fakty z prowadzoną przez siebie działalnością polityczną i nazywają panujący na Ukrainie ustrój tituszkokratią - od słowa tituszko oznaczającego chuligana na usługach rządzących. Milicja nie jest w stanie znaleźć sprawców tych przestępstw. Administracja Prezydenta zignorowała dzisiejszą pikietę.