Nie można lekceważyć tego zagrożenia, to bardzo ważne i nowe doświadczenie - powiedział premier Donald Tusk, odnosząc się do informacji o planowanym zamachu na władze.

"To przekleństwo, które się wyraża w dość ponurym przysłowiu: mądry Polak po szkodzie, na szczęście okazało się nieprawdziwe w przypadku przygotowywanego zamachu przez zatrzymanego w dniu 9 listopada osobnika" - powiedział Tusk.

Ocenił, że jest to dramatyczne doświadczenie. "Do tej pory nie mieliśmy do czynienia z tego typu przypadkami. (...) Jeden nieodpowiedzialny czy szalony osobnik jest w stanie doprowadzić do dramatu" - dodał premier. Tusk podziękował ABW, która - jak mówił - monitorowała zagrożenie i wraz z prokuraturą uzyskała niezbędną dokumentację do zatrzymania podejrzanego o przygotowywanie zamachu.

Premier: czas, byśmy wyrzekli się języka agresji

Najwyższy czas, byśmy w relacjach wewnętrznych wyrzekli się języka agresji czy nienawiści - powiedział we wtorek premier Donald Tusk, odnosząc się do zatrzymania przez ABW 45-latka, który planował zamach bombowy na prezydenta i szefa rządu w Sejmie.

"Niech to będzie sygnał dla nas wszystkich, że powinniśmy być mądrzy przed szkodą. To znaczy, chyba najwyższy czas, abyśmy wyrzekli się w tych relacjach wewnętrznych takiego języka agresji czy nienawiści, który czasami pojawia się w debacie publicznej, bo on na pewno sprzyja takim niezrównoważonym zachowaniom, jak te, które mogły stać się, a na szczęście nie stały, źródłem tragedii" - powiedział Tusk na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu.

Wcześniej prokuratura i ABW informowały, że motywy zatrzymanego były nacjonalistyczne, ksenofobiczne i antysemickie.

Zdaniem premiera "nie czas dzisiaj na jakieś przesadne spekulacje czy domysły polityczne". "Ważne, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego potrafiła tę kwestię wykryć w czasie odpowiednim i zapobiec jakimkolwiek dramatycznym zdarzeniom" - ocenił premier.

Dodał, że o planach niedoszłego zamachowca został powiadomiony pod koniec października. "Informację otrzymałem, podobnie jak prezydent Rzeczypospolitej. Wpłynęła do mojej kancelarii 30 października, zapoznano mnie z tą informacją 31 października. Była to informacja o tym, że istnieje osobnik, którego zachowania i działania wskazują bardzo wyraźnie na jego gotowość i niezłe przygotowanie do przeprowadzenia ewentualnego zamachu" - powiedział Tusk. Zaznaczył, że otrzymał wówczas zapewnienie, że nie ma bezpośredniego zagrożenia, gdyż ABW monitoruje działania podejrzanego.

"Następnie otrzymałem informację 9 listopada o zatrzymaniu podejrzanego, i dzisiaj informację, tę publiczną, jaką wszyscy otrzymali od prokuratury" - dodał.

Prokuratura i ABW poinformowały we wtorek, że planowany był zamach terrorystyczny z użyciem materiałów wybuchowych na konstytucyjne organy Rzeczypospolitej Polskiej: prezydenta, Sejm i rząd. Podejrzanego w tej sprawie - 45-letniego pracownika naukowego krakowskiego Uniwersytetu Rolniczego - zatrzymano 9 listopada; zastosowano wobec niego trzymiesięczny areszt. Według prokuratury, podejrzany działał z pobudek nacjonalistycznych, ksenofobicznych i antysemickich.

Tusk: analiza kontaktów Breivika naprowadziła na pierwsze ślady

Szczegółowa analiza kontaktów Andersa Breivika prowadzona przez ABW naprowadziła na pierwsze ślady zatrzymanego 9 listopada mężczyzny, który planował zamach terrorystyczny na polskie władze - ujawnił we wtorek premier Donald Tusk.

"Jest rzeczą oczywistą, i tego gratuluję Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, że na bardzo wczesnym etapie badań relacji Breivika, jak wiadomo, zakupił on niektóre komponenty do ładunków wybuchowych w Polsce poprzez internet. Szczegółowa analiza tych kontaktów, jaką wówczas przeprowadzała ABW, m.in. doprowadziła do pierwszych śladów, które zaowocowały 9 listopada zatrzymaniem podejrzanego" - powiedział we wtorek Tusk na konferencji prasowej.

Anders Breivik w ubiegłym roku w Norwegii zamordował 77 osób. Jak informował wtedy szef Centrum Antyterrorystycznego ABW płk Zbigniew Muszyński, Breivik kupił w Polsce kilkaset gramów substancji do ładunków wybuchowych.