Eksperci z inspektoratu budowlanego, którzy mogą wydać pozwolenie na użytkowanie, pojawią się na stadionie dopiero w najbliższy czwartek. Ile czasu zajmie im analiza budowy? – Jeśli nie natrafimy na przeszkody w dokumentacji, będziemy potrzebowali jeszcze około dwóch tygodni – powiedział nam wczoraj Andrzej Kłosowski, szef PINB w Warszawie.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, inspektorzy pojawią się, nawet jeśli odpowiedniego wniosku nie złoży sam inwestor, czyli Narodowe Centrum Sportu. Powodem jest ogromna presja ze strony polityków na jak najszybsze otwarcie obiektu.

Oficjalnie nadal wszystko pozostaje pod kontrolą. Krzysztof Woch, rzecznik głównego wykonawcy firmy Hydrobudowa, mówił wczoraj: – Szampana jeszcze nie otwieramy. Czekamy na zakończenie odbiorów technicznych.

Tymczasem nastroje w samym NCS i wśród menedżerów kierujących konsorcjum budowlanym dalekie są od euforii. Jeszcze niedawno poprzedni minister sportu Adam Giersz zapowiadał, że huczna impreza z okazji otwarcia odbędzie się 17 – 18 grudnia. Jak ustaliliśmy, obowiązkowy wniosek o zgodę na organizację imprezy masowej do stołecznej policji został złożony na początku października. Ale w ostatni piątek został on wycofany. Wśród możliwych przyczyn takiego stanu rzeczy nasi rozmówcy najczęściej wymieniają problemy z niezwykle rozbudowaną instalacją przeciwpożarową.

– Nie wykluczamy scenariusza, w którym straż wyda nam negatywną opinię – mówi osoba ze spółki, znająca szczegóły prowadzonych odbiorów. – Przy takiej gmatwaninie instalacji naprawdę łatwo znaleźć coś do poprawki – dodaje.

Sami strażacy mówią, że ich decyzji należy się spodziewać najwcześniej pod koniec tygodnia. Bez pozytywnej opinii nadzór budowlany nie może wydać „pozwolenia na użytkowanie obiektu”. – Strażacy są impregnowani na wpływy polityków, którzy obiecali, że stadion będzie do 30 listopada. Wiedzą, że jeśli przepuszczą wadliwe instalacje i wydarzy się jakiś wypadek, odpowiedzą więzieniem – mówi jeden z naszych rozmówców.

Gdy wczesną wiosną ujawniliśmy na łamach „DGP”, że pierwszy oficjalny termin otwarcia stadionu (czerwiec) będzie przekroczony o wiele miesięcy, wybuchła medialna burza. Narodowe Centrum Sportu natychmiast zrzuciło winę na konsorcjum, które fatalnie wykonało główne schody. Jednak wada została usunięta, a konsorcjum nie zapłaciło kary.

– Od początku prawdziwym problemem były tysiące kilometrów instalacji, w tym właśnie przeciwpożarowa. Bryła jest ukończona, ale właśnie niewidoczne instalacje pozostają problemem – wyjaśnia nam jedna z pracujących na budowie osób.

Według cytowanego wiosną przez ‚DGP” raportu firmy audytorskiej EC Harris realny termin oddania stadionu to dopiero wiosna 2012 r., a przyczynami opóźnienia są właśnie tysiące zmian w projekcie instalacji: elektronicznych, elektrycznych, informatycznych i przeciwpożarowych.

1, 57 mld zł miała kosztować budowa Stadionu Narodowego. Z powodu usterek kwota może wzrosnąć

33 tysiące metrów liczą w sumie instalacje i kable niezbędne do funkcjonowania stadionu