Komisja Europejska odwołała czwartkową wizytę w Brukseli prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza, tłumacząc, że woli poczekać na postęp w sprawie byłej premier Julii Tymoszenko skazanej na siedem lat więzienia.

"Przełożyliśmy datę wizyty czekając na lepsze warunki do poczynienia postępów w kwestiach dwustronnych" - wyjaśniła w środę PAP rzeczniczka Komisji Europejskiej Pia Ahrenkilde Hansen. Jak podkreśliło inne źródło w KE, UE zależy przede wszystkim na tym, by władze w Kijowie wzmocniły państwo prawa oraz zapewniły niezależność systemu sądownictwa w kraju.

11 października sąd w Kijowie skazał Tymoszenko na siedem lat więzienia i trzyletni zakaz zajmowania stanowisk publicznych. / Bloomberg

Z kolei w wypowiedzi dla agencji AFP Ahrenkilde Hansen podkreśliła, że wizyta nie została anulowana, a jedynie przełożona. "Nie chodzi o anulowanie wizyty, lecz o jej odroczenie bez ustalenia terminu" - sprecyzowała.

Reklama

Prezydent Ukrainy miał być w Brukseli w najbliższy czwartek i spotkać się z przewodniczącym KE Jose Manuelem Barroso oraz przewodniczącym Rady Europejskiej Hermanem van Rompuyem. Rozmowy Janukowycza z szefami instytucji unijnych miały pozwolić na rozstrzygnięcie ostatnich kwestii wstrzymujących finalizację umowy stowarzyszeniowej i umowy o pogłębionym handlu między UE a Ukrainą.

Ubiegłotygodniowy wyrok sądu w Kijowie skazujący na siedem lat więzienia byłą premier Ukrainy Julię Tymoszenko położył się jednak cieniem na stosunkach UE-Ukraina. Skazanie liderki opozycji potępiła większość eurodeputowanych w Parlamencie Europejskim, a niektóre z państw UE, w tym Niemcy, Francja i Szwecja, zaapelowały, by podpisanie i ratyfikację umów stowarzyszeniowej i handlowej uzależnić od poprawy sytuacji politycznej na Ukrainie.

O nieodwoływanie wizyty zaapelował z kolei w poniedziałek szef liberałów w PE Guy Verhofstadt

Zaznaczył, że podczas tej wizyty może dojść do zakończenia negocjacji, "a to umocni na Ukrainie państwo prawa, da możliwość reformy konstytucjonalnej oraz zapewni wolność mediów". Wyraził nadzieję, że ukraiński parlament przegłosuje planowane zmiany w kodeksie karnym. "Zakończy to kłótnie (między UE i Ukrainą - PAP) i ustanowi być może dobrą podstawę do tego, by oddalić nowe oskarżenia pod adresem Julii Tymoszenko" - powiedział.

W podobnym tonie wyraził się były minister spaw zagranicznych Ukrainy i jeden z liderów ukraińskiej opozycji Arsenij Jaceniuk.

"Podpisanie umowy stowarzyszeniowej i handlowej jest bardzo ważne dla Ukrainy. To jest moment historyczny, który określi, w jakim kierunku pójdziemy. (...) Chcemy, by prezydent Janukowycz zakończył negocjacje 20 października" - mówił w poniedziałek w Brukseli. Wyraził nadzieję, że parlament poprzez planowane przez rząd zmiany w kodeksie karnym. Planowane zmiany przewidują zniesienie kary więzienia za przestępstwa gospodarcze (za takie skazana jest Tymoszenko). Wprowadzenie zmian w kodeksie pozwoliłoby na uwolnienie byłej premier.

Nowa sprawa karna przeciwko Tymoszenko

W piątek służby bezpieczeństwa (SBU) Ukrainy poinformowały o wszczęciu przeciwko Tymoszenko nowej sprawy karnej. SBU zarzuca jej, że kiedy w latach 90. była prezesem korporacji Jedyni Enerhetyczni Systemy Ukrajiny (JESU), działając w porozumieniu z ówczesnym premierem Pawłem Łazarenką, doprowadziła do obciążenia budżetu państwa spłatą długu JESU w wysokości 405,5 mln dolarów wobec ministerstwa obrony Rosji.

11 października sąd w Kijowie skazał Tymoszenko na siedem lat więzienia i trzyletni zakaz zajmowania stanowisk publicznych za podpisanie, ze szkodą dla skarbu państwa, umów gazowych z Rosją w 2009 roku.