Nie mam żadnego wglądu w dokumenty obrazujące w stan prawny giełdy Zondacrypto. Bazując na wiedzy czerpanej jedynie z doniesień medialnych mogę prowadzić wyłącznie spekulacje prawne. Niemniej jako polski „nacjonalista prawny” wydaje się, że państwo polskie w perspektywie upadłości spółki prowadzącej giełdę, nie musi odstawiać nogi i może powalczyć o interesy polskich obywateli, aby ułatwić im dochodzenie roszczeń.
Stan faktyczny
Można ustalić w oparciu o dostępne publicznie informacje, że spółka prowadząca giełdę kryptowalut znaną publice jako Zondacrypto jest spółką pod nazwą „BB Trade Estonia OÜ”, zarejestrowana wg prawa estońskiego, ujawnioną w estońskim rejestrze spółek e-Äriregister pod numerem 14814864. W Polsce funkcjonuje natomiast oddział zagranicznego przedsiębiorstwa (zgodnie z wpisem w polskim KRS pod nr 0001144319 jest to „BB TRADE ESTONIA OÜ PRYWATNA SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ ODDZIAŁ W POLSCE”) z adresem w Katowicach przy ul. Ligockiej 103. Obsługę technologiczną giełdy zapewnia jej „Orion Software Sp. z o.o.”.
Stan prawny co do jurysdykcji
Polska i Estonia to państwa członkowskie UE. Zgodnie z art. 3 ust. 1 unijnego rozporządzenia 2015/848 w sprawie postępowania upadłościowe sądy państwa członkowskiego, na którego terytorium znajduje się główny ośrodek podstawowej działalności dłużnika, posiadają jurysdykcję do wszczęcia postępowania upadłościowego (jest to tzw. "główne postępowanie upadłościowe"). Głównym ośrodkiem podstawowej działalności jest miejsce, w którym dłużnik regularnie zarządza swoją działalnością o charakterze ekonomicznym i które jako takie jest rozpoznawalne dla osób trzecich. W przypadku spółki lub osoby prawnej domniemywa się, wobec braku dowodu przeciwnego, że głównym ośrodkiem ich podstawowej działalności jest miejsce siedziby statutowej. Z kolei w myśl art. 3 ust. 2 tegoż rozporządzenia jeżeli dłużnik ma główny ośrodek swojej podstawowej działalności na terytorium państwa członkowskiego, sądy innego państwa członkowskiego są uprawnione do wszczęcia postępowania upadłościowego tylko wtedy, gdy dłużnik ma na terytorium tego innego państwa członkowskiego swój oddział. Skutki tego postępowania (wtórnego) są ograniczone do majątku dłużnika znajdującego się na terytorium tego ostatniego państwa członkowskiego.
Czy oddać bez walki prowadzenie postępowania prawu estońskiemu?
Czy zatem w stosunku do estońskiej spółki jedyny możliwy scenariusz to główne postępowanie upadłościowe według prawa estońskiego, a w Polsce co najwyżej postępowanie wtórne? Prima facie może wydawać się, że jest to właściwe rozwiązanie. Niemniej, być może w tej sprawie jest jednak przestrzeń do zapewnienia bardziej korzystnej ochrony prawnej dla polskich wierzycieli.
Można zatem wyobrazić sobie:
- złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości estońskiej spółki prowadzącej giełdę przez prokuratora, który ma obowiązek stać na straży praworządności (choć część doktryny kwestionuje takie uprawnienie prokuratora),
- do polskiego sądu celem wszczęcia w Polsce postępowania upadłościowego według polskiej ustawy (obywatelom polskim łatwiej byłoby zgłaszać wierzytelności po polsku, do polskiego syndyka, gdyby taki wniosek został uwzględniony),
- które według prawa UE miałoby mieć charakter postępowania głównego, z argumentacją, że rzeczywiste centrum decyzyjne rozpoznawalne dla osób trzecich znajdowało się w Polsce,
- z jednoczesnym zabezpieczeniem wniosku upadłościowego przez ustanowienie zarządu przymusowego.
Sens postępowania upadłościowego ma miejsce wówczas gdy jest co dzielić między wierzycieli. Z kolei ogłoszenie upadłości ułatwia ubezskutecznianie czynności dłużnika dokonanych na przedpolu upadłości a dokonanych z pokrzywdzeniem wierzycieli.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu