"Sam kierunek proponowanych zmian oceniam pozytywnie - to krok w dobrym kierunku. Niezależna komisja kontrolująca prawidłowość postępowań służb specjalnych czy inne propozycje są warte rozmowy. Traktuję te propozycje jako zaproszenie do dyskusji nad problemem retencji danych teleinformatycznych.
Jednocześnie muszę powiedzieć, że to przykre, że rząd traktuje ten temat koniunkturalnie i mówi, że szykuje zmiany przed samymi wyborami, a projektu nie wnosi. Przecież gdyby premier - biorąc pod uwagę skalę naruszeń praw obywatelskich w tym zakresie - naprawdę chciał, to stanąłby na głowie i projekt znalazłby się w Sejmie. Marszałek Sejmu jest z tej samej opcji, więc nie byłoby pewnie problemu z wniesieniem projektu pod obrady przed wyborami. Nie widzę powodu, dla którego parlamentarna debata nie mogłaby się odbyć na którymś z ostatnich posiedzeń przed końcem kadencji.
Zastanawiam się, czy ta zagrywka nie jest sposobem, aby skłonić Trybunał Konstytucyjny do poczekania z rozstrzygnięciem w sprawie wniosku grupy posłów lewicy, którzy zaskarżyli przepisy o billingach. Teraz rząd będzie mógł pokazać Trybunałowi, że pracuje nad zmianami w prawie, mimo że nawet projekt nie będzie jeszcze gotowy. Tego się obawiam".