Andrzej Talaga: Polsko-rosyjskie pole minowe

Andrzej Talaga
Andrzej TalagaDGP
12 kwietnia 2011

Katyń i Smoleńsk stały się polsko-rosyjskim polem minowym, można wkroczyć na nie z impetem i wylecieć w powietrze, a można też stąpać umiejętnie i pozostać przy życiu. To drugie jest zdecydowanie korzystniejsze.

Ani Warszawa, ani Moskwa nie chcą dyplomatycznej zimnej wojny, dlaczego więc ciągle iskrzy między nami? Niektórzy mają prostą odpowiedź: Rosjanie knują przeciw nam. Prawda jest bardziej złożona. Władze w Moskwie też mają swoją opinię publiczną i nie mogą iść wbrew jej nastawieniu. Dlatego w Smoleńsku prezydenci raczyli nas ogólnikami o współpracy, w Katyniu z ust Miedwiediewa nie padło słowo „ludobójstwo” na określenie zbrodni, wcześniej zaś na smoleńskim lotnisku zniknęła tablica wyrażająca podobną treść.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.