Odwołanie trafiło 23 marca do sądu administracyjnego w Hamburgu. Jak wyjaśnił Siergiej, pod koniec lutego niemiecki Federalny Urząd Żeglugi i Hydrografii (BSH) w Stralsundzie odrzucił skargę polskich portów z 2010 r. dotyczącą pozwolenia na budowę Gazociągu Północnego.

"Odwołanie się do sądu było następnym krokiem administracyjnym. Sąd w Hamburgu nie będzie badał już kwestii merytorycznych, lecz tylko formalne kwestie, związane z wydaniem decyzji, np. czy wszystkie nasze wnioski zostały uwzględnione albo czy nie naruszono procedury rozpatrywania skargi" - dodał Siergiej.

Strona polska obawia się, że obecne ułożenie Gazociągu Północnego na głębokości 17,5 metra na odcinku, w którym krzyżuje się on z północnym torem podejściowym do portu w Świnoujściu, uniemożliwi dostęp statkom o zanurzeniu powyżej 13,5 metra i zablokuje rozwój tego portu w przyszłości. Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście domaga się zatem pogłębienia gazociągu jeszcze przed rozpoczęciem jego eksploatacji, na co nie godzi się jednak inwestor, konsorcjum Nord Stream.

Sporny odcinek gazociągu położony jest na wodach niemieckich. Reprezentujący polskie porty adwokat Stefan Kobes z niemieckiej kancelarii prawniczej Luther powiedział PAP, że polskie porty powołują się na prawo europejskie i międzynarodowe, które gwarantuje wolność żeglugi i dostępność terytorium państw od strony morza.

"Żadne państwo nie może ograniczać dostępu drogą morską do innego państwa. Budowa gazociągu na dnie morskim może stanowić tego rodzaju ograniczenie, bo możliwa głębokość zanurzenia statków zostanie zredukowana o 1,5 metra, a to czasem bardzo dużo na tak płytkim morzu, jak Bałtyk" - powiedział Kobes.

Sprecyzował on, że sąd administracyjny w Hamburgu zajmie się także merytoryczną treścią decyzji BSH i zbada, czy polskie porty są poszkodowane w jej wyniku.

O polskiej skardze do sądu administracyjnego w Hamburgu poinformował też w poniedziałek niemiecki dziennik "Die Welt". Według gazety, jeśli skarga zostanie uznana za zasadną, pozwolenie na budowę gazociągu w obecnej formie będzie sprzeczne z prawem. Raczej nie jest jednak prawdopodobne, by sąd rozpatrzył polską skargę przed zakończeniem budowy gazociągu - ocenia "Welt".