W porównaniu z ubiegłym rokiem na pierwsze miejsce awansował co prawda amerykański ExxonMobil z 368,7 mld dol. kapitalizacji. Jednak pozostałe miejsca na podium zajęły chiński PetroChina i brazylijski Petrobras. Na szóstym miejscu znalazł się Gazprom, a pierwszą dziesiątkę zamyka zarejestrowany w Hongkongu CNOOC. Na czele listy znalazłby się zaś zapewne saudyjski Saudi Aramco, gdyby nie to, że ranking nie obejmuje firm należących w całości do państwa.

W zestawieniu znalazł się też polski akcent. PKN Orlen zajął siódme miejsce na pobocznej liście koncernów pod względem przerobu i sprzedaży produktów ropopochodnych. Tutaj dominacja Azji jest jeszcze bardziej widoczna. W pierwszej dziesiątce znalazło się siedem firm z Indii, Japonii, Korei Płd., Tajwanu i Turcji. Na pierwszym miejscu w tej kategorii jest indyjski Reliance (na drugim tajwański Formosa Petrochemical, na trzecim indyjski Indian Oil).

Ogólnie w zawierającym 50 nazw rankingu amerykańskiej firmy konsultingowej PFC Energy znalazło się 16 spółek z takich państw, jak Chiny, Indie, Rosja czy RPA. To właśnie dla nich miniony rok okazał się najbardziej pomyślny. Rosyjski Nowatek zyskał na wartości 94 proc., kolumbijski Ecopetrol – 77 proc., zaś zarejestrowane w Rosji konsorcjum TNK-BP – 58 proc. Pod kreską znalazły się przede wszystkim koncerny z Europy. BP, m.in. w wyniku katastrofy w Zatoce Meksykańskiej, jest obecnie warte o 1/4 mniej niż przed rokiem. Jeszcze więcej – odpowiednio 27 i 32 proc. – straciły niemieckie RWE i E.ON.

– Te dane najlepiej pokazują, gdzie dziś płyną największe pieniądze – komentował Robin West, założyciel PFC Energy. Kłopoty zachodnich firm wynikają z przekonania inwestorów, że koncerny energetyczne nie są już w stanie zwiększać czy choćby utrzymać dotychczasowego poziomu wydobycia.

Dlatego zachodnie koncerny coraz częściej szukają możliwości porozumienia z firmami z innych krajów. Najlepszym przykładem jest niedawna umowa o wymianie aktywów między BP a rosyjskim koncernem Rosnieft (18. miejsce na liście). Brytyjska spółka, zachęcona pozostającymi do dyspozycji Rosjan arktycznymi złożami ropy, przymknęła oko na to, że w ten sposób pomaga w legalizacji majątku przejętego po rozbiciu przez Kreml Jukosu.