Premier Donald Tusk zapewnił w piątek, że PO nie finansuje kampanii samorządowej ze środków innych niż przewiduje prawo. Odniósł się w ten sposób do wniosku SLD do PKW o sprawdzenie, czy komitet wyborczy PO naruszył przepisy samorządowej ordynacji wyborczej.

SLD złożył w czwartek w PKW wniosek w sprawie naruszenia przez komitet wyborczy PO przepisów samorządowej ordynacji wyborczej. Chodzi o to - jak tłumaczyli politycy Sojuszu - że premier i ministrowie jego rządu za publiczne pieniądze jeżdżą po kraju i promują kandydatów Platformy.

"Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że nie finansujemy ze środków innych, niż prawo to przewiduje, kampanii wyborczej" - powiedział premier w Siewierzu.

"Znając i przepisy, ale i kierując się takim elementarnym poczuciem przyzwoitości, staramy się bardzo precyzyjnie rozgraniczać to, co jest bezpośrednim udziałem w kampanii, i to, co wynika z obowiązków czy z takiej normalnej codziennej działalności - w moim przypadku premiera, ale także dotyczy to przecież i parlamentarzystów wszystkich partii politycznych, urzędników etc." - powiedział Tusk.

Reklama

"Chcę powiedzieć, że tam, gdzie to można oddzielić, staramy się to robić" - dodał.

Jednocześnie zaznaczył, że jest liderem partii politycznej i "siłą rzeczy" opozycja będzie traktować każdą jego obecność jako prowadzenie kampanii. "Ale tylko pod warunkiem, że uznamy, że moja obecność komuś pomaga" - mówił.

Reklama

W jego przekonaniu "ten bardzo krytyczny głos SLD jest chyba, przypadkowo może, ale komplementem". "Jeśli SLD uważa, że moja obecność skłania ludzi do tego, by głosowali na Platformę, to dziękuję za takie uznanie, choć nie spodziewałem się tego ze strony SLD" - powiedział premier.

"Jeśli chodzi o naszą staranność i pieczołowitość, jeśli chodzi o rozliczanie się z każdej gotówki wydawanej przez PO, proszę prześledzić wszystkie te lata. Komisja wyborcza, konkurencja, wszyscy bardzo dociekliwie sprawdzają, jak partie polityczne wydają pieniądze" - mówił premier.

"Jesteśmy tu naprawdę staranni i rzetelni"

Ocenił, że wydaje się, iż "dotychczasowe doświadczenia PO pokazują, że jesteśmy tu naprawdę staranni i rzetelni". Dodał, że jest przekonany, iż w tym wypadku jest tak samo.

Także polityk PO, marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna zapewnił, że Platforma pilnowała, aby "zasady tej kampanii były przyzwoite, aby oddzielać aktywność publiczną, państwową od kampanii samorządowej". "To nie jest proste i zawsze mieliśmy z tym wielki kłopot w poprzednich kampaniach, kiedy nikt tego nie pilnował" - powiedział Schetyna dziennikarzom.

W jego ocenie w finansowaniu kampanii samorządowej PO "wszystko jest przejrzyste". Zwrócił uwagę, że w SLD też są osoby, które "sprawują funkcje publiczne i trudno im zabrać możliwość kontaktu z ludźmi i wypełniania swoich funkcji".

"Dzisiaj byłem w Płocku na konferencji prasowej, która popierała kandydata na prezydenta miasta. Zostawiłem BOR i samochód, który mnie ochrania w Warszawie. Miałem wyłączone cztery godziny z życiorysu marszałka" - podkreślił Schetyna.

Jak zapewnił, że zarówno w przypadku jego wizyt, jak i wizyt premiera czy ministrów, "część wizyty w jakimś miejscu była stricte publiczna, a potem - korzystając z kampanijnych możliwości - były spotkania z kandydatami, oddzielone od części państwowej".

Wystąpienie SLD w ostatnim dniu kampanii samorządowej na temat finansowania kampanii samorządowej PO, Schetyna ocenił jako "politycznie nieprzyzwoity".