Krzysztof Rybiński: Prezydent moich marzeń

23 czerwca 2010

Zastanawiam się, czy kiedyś wybierzemy prezydenta, którego pierwsze przemówienie do narodu będzie zbliżone do tekstu poniżej.

Drogie obywatelki, szanowni obywatele Rzeczypospolitej. Dziękuję za wasze głosy oddane na mnie, nie zawiodę waszego zaufania, zaś osoby, które nie oddały na mnie głosu, zapewniam, że przed końcem mojej kadencji zmienią zdanie. Dlatego chciałem dzisiaj złożyć dwie obietnice.

Po pierwsze, na przykładzie Kancelarii Prezydenta pokażę, w jaki sposób można efektywnie realizować zadania publiczne przy niższych kosztach dla podatników, którzy finansują Kancelarię Prezydenta. Przed wojną prezydent Ignacy Mościcki zatrudniał w swojej kancelarii do 70 urzędników, teraz zatrudnienie jest dziesięć razy większe. W minionym dwudziestoleciu były lata, gdy tylko w jednym roku zatrudniano w kancelarii tyle osób, ile w sumie liczyła Kancelaria Prezydenta Mościckiego. Tak dalej być nie może, przecież chodzi o pieniądze podatników. Dlatego obiecuję, że gdy będę kończył pierwszą kadencję, liczba urzędników w Kancelarii Prezydenta nie będzie większa niż za czasów Mościckiego, przy jednoczesnym utrzymaniu jakości prowadzonych spraw. W ciągu miesiąca na mojej stronie internetowej zostanie przedstawiony plan tego projektu. Tym samym zostanie zatrzymany 20-letni proces corocznego zwiększania zatrudnienia w Kancelarii Prezydenta. Mam nadzieję, że w moje ślady pójdą inne urzędy, kancelaria premiera, ministerstwa, samorządy.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.