By najważniejsze osoby w państwie nie znalazły się na pokładzie jednego samolotu, rząd Tuska leci w środę do Brukseli czterema maszynami.
Premier znajdzie się na pokładzie jednego jaka-40, a wicepremier Waldemar Pawlak – kolejnego. Część delegacji odbędzie podróż samolotami rejsowymi.
Na razie nie ma ścisłych procedur dotyczących tego, kto z kim i w jakich okolicznościach może latać. Przygotowuje je Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, ale – jak wynika z naszych informacji – poczekamy na nie jeszcze kilka tygodni. Szef BBN gen. Stanisław Koziej prowadzi konsultacje w tej sprawie. W środę odwiedzi 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego, który wozi polskich VIP-ów.
Rząd zdecydowal się na taki wariant podroży do Brukseli, mając w pamięci katastrofę smoleńską. To również wynik braku samolotów. Z dużych odrzutowców pasażerskich pozostał jeden Tu-154, w tej chwili remontowany w Rosji. W kraju ma być dopiero w lipcu. Wtedy ma zapaść decyzja, czy nadal będzie latał z ważnym osobami.
Poza Tu-154 pułk ma też cztery jaki-40, ale one są jeszcze starsze niż tutka. A podróży nimi do komfortowych na pewno zaliczyć nie można. Europoseł PO Krzysztof Lisek leciał jakiem do Brukseli. Był bardzo zdziwiony, gdy okazało się, że podróż zamiast niepełnych dwóch godzin jak samolotem rejsowym trwała niemal trzy. – Zapytałem kapitana, dlaczego lecieliśmy tak wolno. Usłyszałem: „Chyba pan by nie chciał, żeby się rozpadł silnik” – opowiada parlamentarzysta.
Skład delegacji do Brukseli jest wyjątkowo duży. Stąd potrzeba skorzystania z samolotów rejsowych. – Bardzo rzadko się zdarzają takie sytuacje, że na wyjazd zagraniczny udaje się praktycznie cała Rada Ministrów. To przypadek nadzywczajny – tłumaczy rzecznik rządu.
Na ogólnej sesji plenarnej mają się spotkać Donald Tusk z ministrami i Jose Manuel Barroso z komisarzami. Spotkanie jest organizowane na rok przed przejęciem przez Polskę unijnej prezydencji. Ma być tam mowa nie tylko o przyszłości, ale też o dwóch najbardziej palących sprawach: o powodzi i możliwości uruchomienia dla Polski pieniędzy z unijnego Funduszu Solidarności, a także o reformie, jaka czeka unijne finanse po greckim kryzysie.