Powiedzieli „nie” pluszowym sercom i czekoladkom. Ale rynek, nasycony zakochanymi, wyciąga ręce i po antywalentynkowców.
Luty 1990 roku. Kampus Uniwersytetu Rutgersa w amerykańskim stanie New Jersey. Zbliżają się walentynki, lukier ścieka ze sklepowych wystaw, tonących w różach i czerwonych sercach. 18-letni student Marc Leonard ma dość tej atmosfery. – Ja i moja ówczesna dziewczyna mieliśmy nieco cyniczne spojrzenie na wiele spraw, a zwłaszcza na walentynki. Postanowiliśmy wydać antywalentynkowe przyjęcie, na którym każdy nosiłby czarne stroje, w kolorze czarnym miało być też całe jedzenie i napoje – wspomina dziś Leonard w rozmowie z DGP.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
