Polski kandydat przegrał we wtorek wybory na sekretarza generalnego Rady Europy, uzyskując jedynie 80 głosów.
Sojusz ocenił, że mimo wartego uznania zaangażowania polskich ambasadorów w krajach należących do Rady Europy w tę sprawę, zabrakło całościowej koncepcji przeforsowania kandydatury na forum państw RE oraz wsparcia ze strony polskiego rządu.
"Wybór dokonany przez Radę Europy powoduje, że bogate doświadczenie i wysoką kulturę polityczną Włodzimierza Cimoszewicza możemy i powinniśmy wykorzystać w kraju. Jest on Polsce i polskiej lewicy bardzo potrzebny" - podkreślono.
Partia podkreślając, że wspierała kandydaturę Cimoszewicza przypomniała, że jest on jej członkiem
SLD uważa, że w trakcie kampanii poprzedzającej wybór na stanowisko sekretarza generalnego RE Cimoszewicz zaprezentował się w Europie, jako wybitny znawca praw człowieka i prawa międzynarodowego. Pokazał - dodano w oświadczeniu - że ma koncepcję funkcjonowania i reformy Rady Europy, jej współpracy z Unią Europejską oraz znalezienia właściwego miejsca na naszym kontynencie dla krajów, które odzyskały wolność po 1989 roku.
Sojusz podkreślił, że bardzo źle się stało, że przedstawiciel nowej Europy, osoba, która była premierem, marszałkiem Sejmu, ministrem sprawiedliwości oraz szefem polskiej dyplomacji, nie będzie miała szansy zaktywizowania i przywrócenia należnej rangi Radzie Europy.
Lewica zadaje przy tej okazji pytanie, czy Donaldowi Tuskowi, który zdecydował o wystawieniu Cimoszewicza, chodziło głównie o pozbycie się silnego konkurenta w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. SLD pogratulowało jednocześnie nowemu sekretarzowi generalnemu Thornbjorn Jaglandowi, określając go, jako wybitnego socjaldemokratę norweskiego.
Partia podkreślając, że wspierała kandydaturę Cimoszewicza przypomniała, że jest on jej członkiem.